| |
[wersja redakcyjna dostępna na
stronie internetowej Tygodnika
Powszechnego]
Chińska
Republika Niedoszła
Na
zeszłorocznym, siedemnastym kongresie Komunistycznej Partii Chin jej
wysoki przedstawiciel stwierdził zdecydowanie, że w Chinach nigdy nie
będzie demokracji w stylu zachodnim. Nie dodał, że kiedyś była. Prawie.
1 stycznia 1912 w Nankinie proklamowano Republikę Chińską. Istniała powszechna zgoda, że Chiny potrzebują parlamentu, jedności i reform. Ale już w marcu 1913 przywódcę demokratycznie wybranej większości zamordowano, a parlamentarne rządy zastąpiła wojskowa dyktatura, dążąca do przywrócenia cesarstwa. Przez trzy kolejne dziesięciolecia trwała walka o kształt dwudziestowiecznych Chin. Aby nadać kontekst przyczynom i następstwom rewolucji 1911 r., trzeba cofnąć się do wieku XIX, pełnego chaosu, buntów, wojen i upokorzeń, których dziedzictwo kształtowało postawę Chin przez cały XX wiek. WIEK KLĘSKI Pochodzący z północy Mandżurowie, którzy w XVII w. najechali Chiny Mingów i założyli dynastię Qing, w XIX w. stanęli przed zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Ociężały feudalny kraj nękały mocarstwa kolonialne i wykrwawiały powstania chłopskie. W następstwie przegranych konfliktów, zapoczątkowanych wojną opiumową z Wielką Brytanią, Chiny zawarły z państwami imperialistycznymi traktaty nierównoprawne. Oddając miasta i terytoria pod władanie cudzoziemców i godząc się na wysokie odszkodowania, Qingowie tracili autorytet poddanych. To wtedy na skalę wcześniej niespotykaną do Państwa Środka zaczęły przenikać obce idee. Swoiście pojmowane chrześcijaństwo, do którego odwoływali się Tajpingowie, chłopscy rebelianci z lat 1850-1864, było wedle amerykańskiego sinologa Johna Kinga Fairbanka "jedynym w swoim rodzaju wschodnio-zachodnim amalgamatem idei i praktyk, sprzężonym z wojowniczym działaniem". Rosnąca presja zmusiła niechętny dwór do prób westernizacji wedle zasady "chińska nauka to fundament, a zachodnia wiedza służy celom praktycznym". Takie rozumowanie miało złagodzić upokorzenie, jakim dla wyniosłego cesarstwa było czerpanie z wiedzy 'barbarzyńców'. Ale na przeszkodzie modernizacji i industrializacji stała skostniała administracja, przestarzała gospodarka i konserwatywna elita. Budowa kopalń, kolei i linii telegraficznych kłóciła się z zasadami fengshui, prowadzenie przedsiębiorstw krępował biurokratyczny nadzór, nowatorskie pomysły natrafiały na mur ignorancji i uprzedzeń konfucjanistów. Wbrew oporowi tradycji nowe idee znajdowały podatny grunt. Chrześcijaństwo zdobywało wyznawców pośród reformatorów, sądzących, że obok przemysłu i demokracji jest ono jednym z sekretów boleśnie odczuwanej potęgi Zachodu. Ostatnia dekada XIX w. to rozwój miast (na ogół portów traktatowych) na wzór zachodni. Sto lat później niż w Europie i generację później niż w Japonii do Chin zawitała nowoczesna prasa. Do głosu zaczęła też dochodzić chińska opinia publiczna. W 1895 r. Chiny przegrały wojnę z Japonią. Zachęcone łatwością zwycięstwa Japończyków mocarstwa zaczęły rywalizować o koncesje. Młoda elita intelektualna uderzyła na alarm. Uczony Kang Youwei, dążący do pogodzenia konfucjańskiej tradycji z wymogami nowoczesności, zapoznał młodego cesarza Guangxu z sukcesami takich państw, jak zreformowana Japonia, smutnym losem bojących się zmian Turcji i Indii, a także tragedią rozbiorowej Polski. Ale zachowawcza cesarzowa-wdowa Cixi położyła kres „stu dniom reform”. Kang ledwo uszedł z życiem. Ostatecznym dowodem intelektualnego bankructwa Qingów było poparcie przez nich powstania bokserów, rewolty biedoty przeciwko cudzoziemcom. Po interwencji wielkich mocarstw w 1900 r. Chiny stały się w istocie półkolonią Zachodu. Cesarstwo trwało do 1912 r., po części z braku alternatywy, po części dzięki obcokrajowcom, dla których było gwarantem traktatowych przywilejów. PAŹDZIERNIKOWA REWOLUCJA W pierwszej dekadzie XX wieku rosła przepaść między interesami Mandżurów a potrzebami narodu chińskiego, oraz między nowoczesnymi miastami w strefie nadmorskiej a zacofaną chińską wsią. Elita miejska, widząc niezdolność Qingów do zmian, wzięła modernizację we własne ręce. Podniesiono sztandary rozwoju prowincji, lokalnego samorządu i konstytucjonalizmu. Chiński nacjonalizm krzepł nie tylko w Chinach, ale i pośród emigrantów studiujących i pracujących w Japonii, Europie czy USA. Jednym z takich obytych w świecie Chińczyków był Sun Yat-sen (Sun Zhongshan). Ten ochrzczony w Hongkongu lekarz zachodniej medycyny podczas podróży na Zachód propagował swoją filozofię polityczną "trzech zasad" - nacjonalizmu, demokracji i dobrobytu. W 1905 r. w Tokio stanął na czele Ligi Rewolucyjnej, by przez kolejne lata nie ustawać w wysiłkach na rzecz obalenia cesarstwa. Ale i samo cesarstwo przestało wreszcie zapierać się przed zmianami. Zniesiono zacofany system egzaminów, modernizowano wojsko i policję, tworzono nowoczesne instytucje. W celu zaznajomienia się z konstytucjonalizmem wysłano misje do Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Japonii, Anglii i Francji. Ogłoszono projekt przechodzenia do rządów konstytucyjnych, którego etapami było zwołanie doradczych zgromadzeń prowincjonalnych, a następnie narodowych (elektorat ograniczono do osób wykształconych lub odpowiednio majętnych). Rosła w siłę prasa, przekładano zachodnie dzieła literackie (w tym Sienkiewicza) oraz z dziedziny filozofii, socjologii, ekonomii i prawa. Wciąż jednak wobec braku poszanowania dla prawa, problemów finansowych, słabości administracji i żądzy władzy Mandżurów idea konstytucjonalizmu nie mogła zapuścić korzeni. Potrzebny był wstrząs. Tym wstrząsem stał się przedwczesny wybuch bomby w kwaterze sił rewolucyjnych w Wuchang w październiku 1911. Powstańcy w jeden dzień przejęli miasto. Piętnaście prowincji odpowiedziało na apel o ogłoszenie niezależności. Głównodowodzącym armii mandżurskiej został generał i dostojnik Yuan Shikai. Po serii walk zawarto rozejm. Końcem roku z USA wrócił Sun Yat-sen, by 1 stycznia 1912 zostać tymczasowym prezydentem Republiki Chińskiej. Pomimo głębokich rozbieżności rząd Suna szybko dokonał takich posunięć oczekiwanych przez społeczeństwo, jak zakaz palenia opium, krępowania stóp kobietom, torturowania i wywożenia chińskich robotników za granicę. Jednocześnie negocjowano z władzami mandżurskimi. Dzięki wielu kompromisom Chiny uniknęły długiej wojny domowej, chłopskich powstań i obcej interwencji. W lutym abdykował małoletni cesarz Pu Yi, ale dwór miał zachować majątek i być traktowany dobrze. Sun Yat-sen ustąpił ze stanowiska, a w marcu prezydentem został Yuan Shikai. Wtedy to opublikowano tymczasową konstytucję Republiki Chińskiej. Kolejnym krokiem miały być powszechne wybory parlamentarne. W trwających od grudnia 1912 do lutego 1913 wyborach uczestniczyła jedna czwarta dorosłych obywateli. Wydaje się, że Chiny nie były wówczas opóźnione w stosunku do demokracji zachodnich, podsumowuje francuski pisarz Guy Sorman. Istotnie - wprawdzie z głosowania wyłączono kobiety, buddystów i palaczy opium, ale wiele krajów zachodnich przyznało kobietom prawo głosu dopiero po I wojnie światowej, z takimi niechlubnymi wyjątkami, jak Francja (w 1944 r.) czy Szwajcaria (w 1971 r.). Głosami czterdziestu milionów uprawnionych zwyciężyła utworzona z Ligi Rewolucyjnej i mniejszych ugrupowań Partia Narodowa, Kuomintang (Guomindang). Zdobycie 269 miejsc na 596 nie dawało absolutnej większości, ale pozwoliło na utworzenie gabinetu pod przewodnictwem Song Jiaorena, żarliwego zwolennika zachodnich idei demokratycznych. To właśnie w 1913 r. szukający sprzymierzeńców do sprawy niepodległościowej Józef Piłsudski otrzymał odpowiedź z Szanghaju. Sun Yat-sen wyrażał gotowość do wspólnego działania przeciw carskiej Rosji. PRZEWRÓT MARCOWY Yuan Shikai nie pałał jednak entuzjazmem do sporów i debat pomiędzy ośmiuset parlamentarzystami. Uznawszy, że trzeba przywrócić autokrację, zlecił zamordowanie Songa. Następnie przystąpił do demontażu atrybutów liberalizmu, jakimi cechowała się Republika Chińska - zastraszył, a później obalił parlament, zniósł samorząd, powrócił do dekretów i kontroli. Mimo oporu części prowincji, siły kuomintangowskie zostały rozbite. Yuan nie zarzucił reform, ale plany modernizacyjne przejęte od Qingów nie miały wielkich szans powodzenia. W 1915 r. próbował ogłosić się cesarzem. Zmarł w 1916. Po jego śmierci kraj podzielił się na dwa obszary: Chiny warlordów (militarystów) - przywódców wojskowych, dzierżących północne terytoria twardą ręką i prowadzących własną politykę - i Chiny portów traktatowych. Kiedy sprzymierzeńcy Suna, wybranego prezydentem Republiki Kantońskiej, próbowali działać na południu, w Pekinie przewijały się kolejne rządy. Tybet i Mongolia ogłosiły niezależność. Kraj chylił się ku upadkowi, ale (a może właśnie dlatego) ferment intelektualny tylko się nasilał. Młodzi intelektualiści rozliczali się z dziedzictwem przeszłości, krytycznie analizowali konfucjanizm, odrzucali klasyczny język pisany na korzyść potocznego, szukali sposobów pogodzenia starego z nowym. Rozwijała się przedsiębiorczość, poprawiała sytuacja kobiet, krążyły idee federacyjne, powstawało społeczeństwo obywatelskie. Przyznanie Japonii w 1919 r. traktatem wersalskim dawnych niemieckich koncesji w Chinach przyniosło patriotyczne rozruchy i powstanie Ruchu 4 Maja. W chińskiej historiografii właśnie ta data wyznacza początek Chin nowożytnych. Lokalne i prowincjonalne zgromadzenia wróciły do łask w latach 20., lecz demokrację miała niebawem zastąpić dyktatura partyjna. Coraz większe wpływy zdobywał też marksizm-leninizm. Powstała w 1921 r. z połączenia kilku ugrupowań (głównie Ruchu 4 Maja) Komunistyczna Partia Chin w 1924 r. zawarła sojusz z Kuomintangiem przeciw militarystom. Początkowo nie tylko KPCh, ale i Kuomintang był wspierany przez Związek Radziecki. Stało się tak, gdyż, jak zauważa amerykańska sinolożka Patricia Buckley Ebrey, "W teorii marksistowsko-leninowskiej rewolucja następuje etapami, a ponieważ Chiny nie przeszły jeszcze przez etap burżuazyjny, kapitalistyczny, wydawało się, że następnym etapem będzie zwycięstwo rewolucjonistów z Partii Narodowej, którzy obalą imperialistów. Następnie, w przyszłości, przy odpowiednich warunkach, nastąpi rewolucja socjalistyczna i nadejdzie zwycięstwo komunistów." Dopóki Sowieci nie zaoferowali w 1921 r. Sunowi pomocy, nie udawało mu się uzyskać wsparcia mocarstw zachodnich, uznających za prawowite kolejne rządy zasiadające w Pekinie. Nie popierał komunizmu, ale potrzebował każdej pomocy. Rok przed śmiercią doprecyzował "trzy zasady", postulując uwolnienie Chin od okupacji japońskiej i anulowanie traktatów nierównoprawnych. Nadchodził czas rozprawy z "bliźniaczymi złami", czyli militaryzmem i imperializmem, czas zjednoczenia kraju. Po śmierci Suna w 1925 r. władzę objął dowódca armii kuomintangowskiej Chiang Kai-shek (Jiang Jieshi). Zerwawszy z komunizmem, w 1928 r. został premierem rządu w Nankinie, w którym kluczowe stanowiska objęli byli studenci zagranicznych uczelni, a później prezydentem Republiki. Terrorowi antykomunistycznemu towarzyszyły sukcesy Rządu Narodowego - poparli go trzej najpotężniejsi militaryści, zaakceptowały obce państwa. W ciągu następnych lat cudzoziemcy zgodzili się na pewne ograniczenia przywilejów. Upokorzenia trwały jednak nadal. Na bramie parku miejskiego w kolonialnym Szanghaju aż do 1939 r. wisiała ponoć tabliczka "Psom i Chińczykom wstęp wzbroniony". PRZECIĄGANIE LINY Rząd Narodowy musiał nie tylko odbudować udręczony kraj, ale również stawić czoła wciąż obecnemu zagrożeniu ze strony militarystów, zwalczać komunistów i odpierać zakusy coraz agresywniejszej Japonii. W sprawie modernizacji wojska zwrócono się do nazistowskich Niemiec, o pomoc w kwestiach gospodarczych do wykształconych na Zachodzie ekonomistów i inżynierów. Dążąc do zbudowania społecznego poparcia, Chiang zainicjował wzorowany na faszystowskim program ideologicznej indoktrynacji "Ruch Nowego Życia". Chiang formalnie deklarował wierność "trzem zasadom", lecz wraz z nierównomiernymi postępami modernizacji i westernizacji w Republice Chińskiej narastał terror. Stając się autorytarną partią władzy, Kuomintang zrażał do siebie ideowców. Przykładem surowości może być "Dekret o likwidacji narkomanii z dniem 1 stycznia 1937 r.", na mocy którego na ulicach stanęły trumny i stoliki, przy których wydawano i natychmiast wykonywano wyroki śmierci na łapanych wedle uznania palaczach opium. W samym Kantonie wymordowano tak kilka tysięcy ludzi. Korupcja, cenzura, antykomunistyczna obsesja i nieudolność w rządzeniu powodowały spadek poparcia dla Kuomintangu. Japonia utworzyła w Mandżurii marionetkowe państwo Mandżukuo już w 1932 r., ale dopiero inwazja w 1937 r. i masakra nankińska zmusiły Kuomintang i KPCh do kolejnego porozumienia. Przez cały ten czas prześladowani komuniści nie zasypiali gruszek w popiele. W latach 20. i 30. nie dorównywali liczebnością Kuomintangowi, ale wciąż doskonalili strategie i idee, i wciąż rośli w siłę. KPCh umiała wykorzystać nastroje i odpowiadać na potrzeby ludności, zwłaszcza wiejskiej. Zaczynająca od kilkuset członków partia pod koniec wojny antyjapońskiej liczyła już 1,2 miliona i kontrolowała obszar zamieszkany przez 100 milionów Chińczyków. Po kapitulacji Japonii w 1945 r. Stany Zjednoczone daremnie przekonywały Chianga do powołania Rządu Narodowego z udziałem opozycji. Zresztą komunistom było to na rękę. Wybuchła trzecia i zarazem ostatnia wojna domowa. Rozczarowanie narodu stanem gospodarki (zwłaszcza spiralą inflacji) i postawą narodowców, a także niekompetencja dowództwa ujawniły się z całą mocą. Wspierane przez Amerykanów, posiadające lepszy sprzęt i przewagę liczebną oddziały Chianga poniosły klęskę. Pokonany Kuomintang zbiegł na Tajwan, by do 1971 r. jako Republika Chińska reprezentować Chiny w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. 1 października 1949 r. Mao Zedong proklamował powstanie Chińskiej Republiki Ludowej. DRZEWO BEZ KORZENI? Czy naprawdę demokracja miała wtedy szansę? Czy Chińczycy mają odpowiednie tradycje? Niemiecki orientalista Wolfram Eberhard przywołuje znamienny przykład: "aż do czasów nowożytnych nie było w Chinach pojęcia 'wolność' i to zarówno w filozoficznym, jak i politycznym sensie. Słowo, które jest używane w tym znaczeniu obecnie, pochodzi z dawnych czasów i miało wówczas pejoratywne zabarwienie; tłumaczyć je można było także 'być wypuszczonym na wolność'. Nie istniało też słowo 'indywidualizm' ani 'równouprawnienie'." W podobnym tonie wypowiada się historyk i kulturoznawca Wiesław Olszewski: "Ich [Chińczyków] zdaniem, jednostka winna realizować się w swojej odpowiedzialności społecznej i w poszukiwaniu pełnej integracji z kolektywem […] podkreślają, że szczęście indywidualne, w tym wolność, prowadzą do samotności, a wszystko to jest obce chińskiej tradycji." Czy jednak brak terminu i tradycji oznacza brak problemu i potrzeby? Sorman upatruje zaczątków demokracji w strukturach rdzennej religii Chin: "Na podstawie taoistycznej i konfucjańskiej kosmologii powstały dwie ideologie: etatystyczna w przypadku konfucjanistów oraz indywidualistyczna w przypadku taoistów. [...] Taoizm jest również demokratyczny. W czasach cesarstwa wierni sami wybierali sobie kapłanów, a obieralni przywódcy taoistycznych stowarzyszeń byli urzędnikami dbającymi o porządek i dobrobyt. W XIX wieku, w zamorskich koloniach Chin, w szczególności na Borneo, taoistyczne stowarzyszenia przekształciły się w demokratyczne republiki." Samorząd z początków XX w. miał precedens w postaci starożytnej idei fengjian, czyli lokalnego zarządzania przez miejscowych ludzi. Z drugiej strony zgromadzenia, choć często obradowały krzykliwie, wciąż działały w warunkach zhierarchizowania, gdzie delegaci czekali kornie na wypowiedzi przywódców, a nad głosowanie przedkładano "ucieranie się" i jednomyślność. Brakowało praktyki i obyczajów, by wywołujący poruszenie pomysł rządów parlamentarnych naprawdę zadziałał. "Gdyby Rząd Narodowy lepiej sobie radził - pisze Ebrey - partia komunistyczna, bez względu na prowadzoną strategię wewnętrzną czy zewnętrzną, nie miałaby szans na przeprowadzenie w Chinach rewolucji." Nie inaczej sytuację ocenia Fairbank: "Gdyby nie doszło do pustoszącego kraj najazdu Japończyków, rząd w Nankinie mógłby stopniowo zyskać prowadzenie w procesie modernizacji Chin," oraz "przegranie wojny domowej przez Jiang Jieshi i narodowców było doprawdy wybitnym osiągnięciem. Przegrali na skutek głupoty na polu bitwy, a także niekompetencji poza frontem." Demokratycznie wybierane władze Japonii, Korei Południowej a przede wszystkim Tajwanu udowadniają, że także dalekowschodnie kultury wyrosłe pod wpływem konfucjanizmu zdolne są do działania w warunkach demokracji. Korea i Tajwan zdemokratyzowały się po kilku dziesięcioleciach gospodarczo sprawnych prawicowych dyktatur. Japonii po II wojnie światowej pomogli Amerykanie. Czy gdzieś w tych precedensach jest miejsce dla Chin? ŹRÓDŁA Mao Zedong, Bellona 2000 Historia Chin, John King Fairbank, Bellona/Marabut 2004 Historia Chin, Patricia Buckley Ebrey, MUZA 2002 Chiny. Leksykon, Edward Kajdański, Książka i Wiedza 2005 Rok Koguta, Guy Sorman, Prószyński i S-ka 2006 Chiny. Zarys kultury, Wiesław Olszewski, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu 2003 Oczy diabłów są szare, Krzysztof Łoziński, Koło Podkowy 1998 Symbole chińskie. Słownik, Wolfram Eberhard, UNIVERSITAS 2006 |
Dawid Juraszek |
|