Katastrofa w kopalni Cumberland
albo jak dokopać się do istoty wiersza, by jego przekład nie stał się katastrofą


Utwór, który tym razem koło translatorskie WSEH (tu w składzie: Barbara Frączek, Jarosław Fejdych, Maciej Froński i D.J.) wzięło na warsztat to ballada autorstwa Peggy Seeger  i Ewana MacColla, znana m.in. z wykonania zespołów The Dubliners i U2. Jest to prawdopodobnie powodem, dla którego tekst, na jakim pracowaliśmy, był tylko jedną z dostępnych wersji; różnice w poszczególnych wariantach nie są duże, ale mają swoje znaczenie, o czym później. Historia opowiedziana w pieśni oparta jest na autentycznych wydarzeniach z 1958 roku, kiedy to w katastrofie w jednej z kanadyjskich kopalni zginęło 76 górników. Autorska wizja nie we wszystkim zgodna jest z rzeczywistością, ale też nie to jest jej celem:


Springhill Mining Disaster

In the town of Springhill Nova Scotia
Down in the dark of the Cumberland Mine
There's blood on the coal and the miners lie
In roads that never saw sun nor sky
Roads that never saw sun nor sky

In the town of Springhill you don't sleep easy
Often the earth will tremble and roll
When the earth is restless miners die
Bone and blood is the price of coal
Bone and blood is the price of coal

In the town of Springhill Nova Scotia
Late in the year of fifty-eight
The day still comes and the sun still shines
But it's dark as the grave in the Cumberland Mine
Dark as the grave in the Cumberland Mine

Down at the coal face, miners working
Rattle of the belts and the cutter’s blades
Then a rumble of rock and the walls close round
Living and the dead men two miles down
Living and the dead men two miles down

Three days passed when the lamps gave out
And Caleb rushed and got up and said
We’ve no more water or light or bread
So we'll live on songs and hope instead
Live on songs and hope instead

Twelve men lay two miles from the pit-shaft
Twelve men lay in the dark and sang
Long hot days in the miner's tomb
It was three foot wide by a hundred long
Three foot wide by a hundred long

Listen for the shouts of the black faced miners
Listen through the rubble for the rescue team
Three hundred tons of coal and slag
Hope imprisoned in a three-foot seam
Hope imprisoned in a three-foot seam

Twelve days passed and some were rescued
Leaving the dead to lie alone
Through all their days they dug a grave
Two miles of earth is a marking stone
Two miles of earth is a marking stone


Mamy oto przed sobą osiem strof (dwie z nich, tzn. czwarta i szósta, nie pojawiają się w wykonaniu, którym dysponowaliśmy, mimo to zdecydowaliśmy się jednak je przetłumaczyć) po pięć wersów każda, surowych acz urokliwych, zaśpiewanych na modłę irlandzkiej ballady z zachowaniem tradycyjnych środków wokalnych i instrumentalnych. Wszystko to, wraz z poważną tematyką, nadaje utworowi Seeger i MacColla wyjątkowy klimat. Właśnie oddanie atmosfery postawiliśmy sobie za główny cel – tej własności oryginału nie mogliśmy zatracić w tłumaczeniu.

Technika tłumaczenia tekstu utworu śpiewanego znacznie się różni od pracy nad wierszem przeznaczonym wyłącznie do czytania lub recytacji. Działania podporządkować należy naczelnej zasadzie dostosowania przekładu do oryginalnej muzyki, pamiętając cały czas o możliwościach wokalnych, jakie daje język źródłowy, a jakie docelowy. W przypadku tłumaczenia tekstów śpiewanych z angielskiego na polski ujawnia się znaczne zróżnicowanie obu tych języków, którego przezwyciężenie jest głównym zadaniem tłumacza. Długość, a raczej krótkość wyrazów angielskich, których polskie odpowiedniki przeważnie są dłuższe, a co za tym idzie, większa ilość pojęć zawartych w poszczególnych wersach oryginału, stawia przed tłumaczem dylemat – czego się pozbyć, by zmieścić się w jasno określonym limicie sylab. Przy tłumaczeniu tekstów nie-wokalnych istnieje możliwość wydłużenia wersu o sylabę lub więcej, przy przekładaniu tekstów śpiewanych takie postępowanie na ogół uniemożliwiłoby zaśpiewanie przekładu do oryginalnej melodii. Ponadto konieczność dostosowania akcentów w wyrazach do akcentów melodycznych, oraz niedobór w naszym języku wyrazów jednosylabowych mogących stanowić często występujące w piosenkach rymy męskie, nie ułatwia pracy tłumaczowi. Tak się jednak złożyło, że „Springhill Mining Disaster” to w warstwie tekstowej wiersz toniczny, a zatem oparty nie na identycznej liczbie sylab oraz strukturze rymowej, lecz na jednakowej ilości akcentów w odpowiednich wersach. Przyjrzyjmy się oryginałowi: pierwszy wers pierwszej zwrotki to 10 sylab, drugi 10, trzeci 10, czwarty 9 i piąty 8, z rymującymi się wersami trzecim, czwartym i piątym (który jest powtórzeniem poprzedniego), oraz zbliżonym do nich brzmieniowo wersem drugim; druga zwrotka to odpowiednio 11, 9, 9, 8 i 8 sylab i rymujące się wersy drugi, czwarty i piąty (powtórzony); w trzeciej wersy mają kolejno 10, 8, 9, 12 i 10 sylab, tym razem ze zbliżonymi brzmieniowo wersami trzecim, czwartym i powtórzonym piątym. W pozostałych strofach rymy i sylaby są podobnie nieuporządkowane, a jedyną prawidłowością jest pozbawiony jakiegokolwiek rymu wers pierwszy, zakończony wyrazem (lub frazą stanowiącą całość znaczeniową) dwusylabowym. Jeżeli jednak przyjrzymy się (i przysłuchamy) akcentowaniu w relacji do podkładu muzycznego, okaże się, iż mamy do czynienia z czterema akcentami w każdym wersie, np. w pierwszym wersie In the town of Springhill, Nova Scotia nacisk pada na town, Spring-, No-, Sco-, i taki sam schemat akcentowy charakteryzuje pozostałe wersy, bez względu na ich długość. Mogliśmy zatem przyjąć, że głównym czynnikiem, na jakim musimy się skupić podczas tłumaczenia jest dostosowanie akcentów przekładu do oryginalnego planu, a konstrukcję sylabiczną i rymową możemy potraktować jako wskazówkę, nie jako wzorzec. W toku prac doszliśmy jednak do wniosku, że w tłumaczeniu zastosujemy pewną konsekwencję w układzie rymów, mianowicie zrymujemy lub przynajmniej zestroimy brzmieniowo wersy drugi z czwartym i piątym. Ponadto skoncentrowaliśmy się na ustawieniu w pozycji rymowanej wyrazów jednosylabowych (rymy męskie narzucała muzyka), a słów dwu- lub więcej sylabowych użyliśmy jedynie w wersach pierwszych każdej strofy, co oddaje wyjątkowość tychże wersów, w oryginale biorącą się nie tylko z odmiennej budowy, ale też z faktu, że ich zakończenia jako jedyne nie są zgrane brzmieniowo z ostatnimi słowami pozostałych wersów. W naszym tłumaczeniu zachowaliśmy obie te cechy wyróżniające, tzn. brak współbrzmienia i żeńską klauzulę; gdyby słowa dłuższe pojawiały się w przekładzie także np. w wersach drugich (co nie było wykluczone, chociaż ryzykowne), efekt ten byłby osłabiony.

Co do warstwy merytorycznej, nie ustrzegliśmy się kilku odstępstw pomniejszego kalibru. Zrezygnowaliśmy m.in. z umieszczenia w przekładzie nazwy kopalni i jednocześnie hrabstwa Cumberland, uznawszy za wystarczające informacje zawarte w pierwszym wersie. Interesująco przedstawia się sprawa Caleba ze strofy szóstej. Jak sygnalizowałem wcześniej, liczne wersje tekstu oryginalnego różnią się miejscami. Jednym z najczęściej zmienianych elementów jest właśnie tożsamość tego, kto podniósł się i te słowa rzekł. Imię Caleb, zresztą pochodzenia biblijnego i o etymologii związanej z węglem, pojawia się w tekście, z którego korzystaliśmy, ale już w innych zastępuje je foreman lub leading man, czyli w kontekście górniczym „sztygar”, a jeszcze gdzie indziej pada nazwisko Köhler Bruschen, sugerujące związek z niemieckim słowem oznaczającym węglarza. Co ciekawe, zbieżność fonetyczna wersów When Caleb rushed and got up and said i When Köhler Bruschen got up and said pozwala przypuszczać, iż pierwotnym był właśnie ten ostatni, a wyszczególnione wcześniej zmiany zostały wprowadzone w celu uniknięcia tej niezbyt chyba zrozumiałej dla słuchacza informacji o tożsamości opiewanego górnika. Wybraliśmy rozwiązanie najbezpieczniejsze, a zarazem najbardziej „przyjazne” słuchaczowi.

Dokonaliśmy ponadto krytycznej edycji tekstu – zamieniliśmy kolejność zwrotek piątej i szóstej tekstu, którym dysponowaliśmy, ponieważ sekwencja wypadków opisanych w utworze wydała nam się zaburzona. Otóż strofa piąta (obecna szósta) ukazywała nam górników śpiewających w ciemnościach, gdy tymczasem dopiero ze strofy szóstej (obecnie piątej) dowiadywaliśmy się, jak do zgaśnięcia świateł i zaintonowania pieśni doszło. Doszliśmy do wniosku, że zwrotki czwartą i piątą wersji, z której korzystaliśmy, pomijane w niektórych wykonaniach, musiała poprzednio rozdzielać strofa szósta. Nasza interpretacja i wcielenie jej w czyn pozwala przywrócić zdarzeniom ich rzeczywisty bieg. Co do zwrotki otwierającej, która zdradza niejako z wyprzedzeniem finał, jest to rodzaj poetyckiego objawienia słuchaczowi na mgnienie oka ogółu obrazu, który w pełni i szczegółowo maluje dopiero utwór jako całość. Natomiast pewne nieścisłości oryginału wobec stanu faktycznego, jak np. powtarzająca się w odniesieniu do różnych okoliczności informacja o dwóch milach (najgłębsza kopalnia w Springhill może się poszczycić głębokością 1220 metrów), całkowicie usprawiedliwione zasadą licentia poetica (czy raczej translatorica), pozwoliły także i nam z większym komfortem psychicznym dokonywać koniecznych zmian i przesunięć znaczeniowych w dążeniu do stworzenia w naszym przekładzie klimatu możliwie jak najbardziej zbliżonego do oryginalnego.

Ocenę efektu ostatecznego zostawiamy czytelnikom oraz ewentualnym słuchaczom. Wierzymy, że nasze tłumaczenie obroni się samo:


Katastrofa górnicza w Springhill

W mieście Springhill w Nowej Szkocji,
W głębiach kopalni, gdzie ciemność trwa,
Jest krew na węglu, górnicy tkwią
W chodnikach, co nigdy nie znały dnia,
Chodnikach, co nigdy nie znały dnia.

W mieście Springhill o sen niełatwo,
Często tam czarna ziemia drży
Swym pomrukiem wieszcząc górnikom zgon,
Ceną za węgiel są krew i łzy,
Ceną za węgiel są krew i łzy.

W mieście Springhill w Nowej Szkocji,
Jest pięćdziesiąty ósmy rok,
Wciąż świeci słońce i wstaje dzień,
Lecz w kopalni grobowy panuje mrok,
W kopalni grobowy panuje mrok.

Tam na przodku górnicy pracują,
Łańcuchów brzęk i wierteł grzmot,
Wtem łoskot i rumor walących się skał:
Na głowy górników opada strop,
Na głowy górników opada strop.

Po trzech dniach, kiedy zgasły latarki,
Podniósł się sztygar i te słowa rzekł:
Skończyła się woda, i światło, i chleb,
Niech więc żywi nas teraz nadzieja i śpiew,
Żywi nas teraz nadzieja i śpiew.

Dwunastu leży dwie mile od szybu,
W głębokich ciemnościach rozbrzmiewa ich głos,
Tak wiele długich, gorących dni,
W grobie, co mierzy trzy stopy na sto,
W grobie, co mierzy trzy stopy na sto.

Powiedz, czy nie słyszysz wołania o pomoc,
Powiedz, czy nie słyszysz wołania przez gruz,
Węgla i żużla trzysta ton,
Więzi nadzieję wśród czarnych złóż,
Więzi nadzieję wśród czarnych złóż.

Po dniach dwunastu ratunek nadszedł,
Choć część na zawsze została tam,
Całe życie kopali sobie grób,
Nagrobkiem zaś są im grzbiety hałd,
Nagrobkiem zaś są grzbiety hałd.


przełożyli wspólnie Barbara Frączek, Jarosław Fejdych, Maciej Froński i D.J.


Dawid Juraszek


[powrót do Czytelni]