Nie
będzie o powieściach Amy
Tan czy Jung Chang ani o wydanej niedawno Chrestomatii
współczesnych opowiadań chińskich.
Skoro mówimy o
kraju,
w którym niepodzielnie rządzi Partia Komunistyczna, to nie od
rzeczy byłoby sparafrazować słowa Marksa o bazie i nadbudowie. Jak tu w
pełni zrozumieć współczesną nadbudowę, skoro bazę, czyli chińską
klasykę literacką, polskiemu czytelnikowi wciąż dawkuje się niczym
pipetą?
Chiny rozpychają się na arenie międzynarodowej z bezceremonialnością
parweniusza, coraz natarczywiej wtrącają swoje trzy juany w mechanizmy
światowej gospodarki, wydają rosnące sumy na widowiska filmowe
opiewające czasy imperialnej wielkości, eksportują znacznie więcej niż
tylko trampki, wysyłają tajkonautów na orbitę… Dowodów
nasilającej się ekspansji nie brakuje. Jest jedynie kwestią czasu,
kiedy Państwo Środka przypuści atak na literackie rynki świata. Zanim
nasze supermarkety zaleje tania chińska beletrystyka, warto wiedzieć,
czym to się je. Bo zachodnie, w tym i polskie, myślenie o literaturze
ma się do chińskiego piśmiennictwa jak porcelanowe pałeczki do talerza
grochówki.
Od powiastek do powieści
Zacznijmy od tytułowej „klasyki”. Do upadku cesarstwa w 1911 r.
oficjalne piśmiennictwo chińskie obejmowało cztery rodzaje: teksty
kanonu konfucjańskiego, kroniki historyczne i geograficzne, dzieła
filozoficzne oraz literaturę piękną, w której skład wchodziła
poezja i eseje. Tworzone w języku klasycznym, swoistej chińskiej
łacinie, dostępne było tylko dla absolutnej elity intelektualnej.
Pisanych językiem potocznym powieści i dramatów nie zaliczano do
oficjalnej literatury.
Starożytne chińskie mity i legendy przetrwały do naszych czasów
w dziełach takich jak pierwszy traktat geograficzny Księga gór i
mórz. Elementy fikcji literackiej pojawiały się w dziełach
filozoficznych i historycznych pochodzących z okresu kilkuset lat
p.n.e. Chińskie powiedzenie „Trudno odróżnić dzieło historyczne
od literackiego” odnosi się właśnie do literackich walorów
starożytnych traktatów. Dopiero jednak w okresie od wieku IV do
VI n.e. zaczęły pojawiać się pierwsze odrębne opowiastki fikcyjne. Były
to spisywane przez uczonych przekazy krążące wśród prostych
ludzi, często inspirowane myślą buddyjską i taoistyczną. Opowieści te
traktowały o zjawach, duchach i upiorach powracających z
zaświatów, ale też o dolach i niedolach życia i miłości.
Kompilowano również zbiory anegdot i żartobliwych historyjek.
Od wieku VII do XIII trwał rozwój większych form - opowiadań i
noweli. Prosperita pod rządami dynastii Tang (VII-X w.) i wynalazek
druku sprzyjały rozkwitowi kultury, w tym piśmienniczej. Tematykę
znacznie poszerzono, udoskonalono techniki narracyjne takie jak złożona
fabuła czy charakteryzacja postaci poprzez czyny i wypowiedzi. Autorzy
nie polegali już wyłącznie na zebranych opowieściach, ale wymyślali je
sami. Powstałe wówczas dzieła były ważnym krokiem na drodze do
mających się wreszcie pojawić powieści.
Ustna i bardziej komercyjna forma przekazywania opowieści, rozwijająca
się za dynastii Song (X-XIII w.), stanowiła kolejny ważny etap. Kontakt
z literaturą zapewniali wówczas większości obywateli uliczni
opowiadacze. Przedstawiali oni na targach i jarmarkach fascynujące
historie w języku potocznym, komponowane tak, aby nie znudzić żądnego
rozrywki tłumu i skłonić słuchaczy do przyjścia na następny występ, a
co za tym idzie, do zapłacenia za wysłuchanie kolejnego odcinka.
Opowiadacze korzystali ze skryptów, pisanych niekiedy w oparciu
o opowieści znane z poprzednich wieków, ale jeszcze częściej
tworzonych pod zapotrzebowanie ówczesnego Chińczyka.
A jednak niesława otaczająca fikcję literacką była tak wielka, że
autorzy często nie podpisywali swoich dzieł lub przypisywali je
twórcom sprzed wieków. Brak wyraźnej koncepcji autorstwa
sprawiał, że przy utworach mógł majstrować każdy, nie oglądając
się na copyright czy creative commons. Dzieła stale powielano,
rozbudowywano, dopisywano do nich zakończenia, słowem, przerabiano
wedle uznania. Dla słuchaczy ważniejszy od autora był sprawny
opowiadacz, a dla opowiadaczy ważniejsza od autorstwa była intrygująca
fabuła. Prześcigano się w ulepszaniu i uatrakcyjnianiu utworów
swoich i cudzych, stąd w wielu przypadkach można mówić o
autorstwie zbiorowym.
Mająca się wkrótce narodzić powieść chińska odziedziczyła po
skryptach opowiadaczy kilka cech, m.in. podział na rozdziały stanowiące
jednostki recytacyjne, często urywane w kluczowym momencie,
poprzedzający każdy rozdział krótki zachęcający wstęp,
zawierający zarys fabuły, oraz konstrukcję umożliwiającą dopisywanie
coraz to nowych epizodów i wprowadzanie kolejnych
bohaterów bez szkody dla struktury. Za dynastii Yuan (XIII-XIV
w.) popularność zdobył też dramat, podejmujący głównie tematykę
społeczną i polityczną.
Biorąc pod uwagę cztery tysiąclecia istnienia chińskiej cywilizacji,
może dziwić, że powieść pojawiła się w Chinach dopiero w XIII wieku.
Zaczęto wtedy łączyć w całość ludowe i uliczne opowieści należące do
jednego kręgu tematycznego. Prawdziwym przełomem była epoka Ming
(XIV-XVII wiek), na której progu powstała pierwsza chińska
powieść z prawdziwego zdarzenia, monumentalne
Dzieje Trzech
Królestw. Potem wydarzenia nabrały rozpędu. Na początku
XVII
wieku włoski misjonarz Mateo Ricci odnotował, że w Chinach „znajduje
się w obiegu nadzwyczaj dużo książek i sprzedawane są po zadziwiająco
niskich cenach.”
Tradycyjnie wydziela się sześć podstawowych grup tematycznych powieści
chińskiej. Wspomniane
Dzieje to
szczytowe osiągnięcie powieści
historycznej. Najwybitniejszą powieścią awanturniczą są
Opowieści znad
brzegów rzek. Z kolei nurt fantastyczno-mitologiczny
reprezentuje
Wędrówka na
Zachód, erotyczno-obyczajowy
Kwiaty
śliwy w złotym wazonie,
krytyczno-satyryczny
Nieoficjalna
historia konfucjanistów, a społeczno-psychologiczny
Sen
Czerwonego Pawilonu. Przyjrzyjmy się bliżej każdej z tych
pozycji.
Dla pokrzepienia serc
U kresu panowania dynastii Han (III w. p.n.e. – III w. n.e.), Chiny
stanęły w ogniu. Trzy królestwa, Wei, Shu i Wu, walczyły o
dominację nad krajem. Opracowanie ponad tysiąc lat później
zapisków historyków, fragmentów dramatów i
skryptów opowiadaczy przypisuje się Luo Guanzhongowi, płodnemu
pisarzowi i poecie, żyjącemu prawdopodobnie w latach 1330-1400. W ten
sposób powstały
Dzieje Trzech
Królestw (Sanguozhi yanyi),
wielkie, liczące 120 rozdziałów dzieło, w którym meandry
władzy, dyplomacji i wojny obrazują losy czterystu bohaterów na
przestrzeni ponad stulecia.
Etnicznie chińska dynastia Ming nastała po dżurdżeńskiej Jin i
mongolskiej Yuan. Według wielu literaturoznawców i
historyków, Dzieje powstały na fali ruchów
nacjonalistycznych, nakierowanych na odzyskanie północnych ziem
zagarniętych przez „barbarzyńców” jeszcze w XII wieku. Odwołując
się do tradycji Imperium Han, którego znaczenie dla Azji
porównywalne było ze znaczeniem Imperium Rzymskiego dla Europy,
powieść cementowała poczucie wspólnej, osadzonej historycznie,
przynależności narodowej.
Oryginał zaginął, najbardziej znana dziś wersja opiera się na wydaniu z
wieku XVII, choć istnieje również wydanie drukowane z pierwszej
połowy wieku XVI. Żywe postaci, pełne rozmachu sceny i barwna wizja
starożytnych realiów przełożyły się na popularność dzieła nie
tylko w Chinach, ale i w Japonii, Korei oraz Wietnamie.
Chińczycy od dziecka obeznani są z postaciami i wydarzeniami opiewanymi
przez Luo Guanzhonga. Czytanki, lektury, słuchowiska radiowe, widowiska
telewizyjne, nawet komiksy odwołują się do Dziejów Trzech
Królestw. Powieść otwiera słynne zdanie: „Imperium, przez wieki
podzielone, musi się zjednoczyć; przez wieki zjednoczone, musi się
podzielić.” Koniec wieńczy odwrócenie tej frazy. Ten swoisty
„cykl dynastyczny”, tak widoczny w długiej historii cywilizacji
chińskiej, nie może chyba bardziej odbiegać od zachodniego linearnego
spojrzenia na historię. Okrojone polskie wydanie owego fundamentalnego
dzieła, kluczowego dla zrozumienia myślenia pokoleń Chińczyków o
swojej tożsamości, ukazało się w 1972 r. nakładem Czytelnika, przekład
z angielskiego Natalia Billi.
Chichot historii
Powstanie chłopskie przeciwko dynastii Północnej Song z początku
XII wieku n.e. posłużyło za kanwę
Opowieści
znad brzegów rzek
(Shuihu zhuan). Upadek dynastii w roku 1127, przed którym
rozgrywają się opisywane wydarzenia, to jedyna pewna data wiążąca się z
tym dziełem; o dokładny czas jego powstania do dziś toczą się spory. Z
autorstwem, oznaczającym w tym przypadku opracowanie ludowych podań,
łączy się zwykle dwa nazwiska - znanego nam już Luo Guanzhonga oraz Shi
Nai’ana, o którym wiadomo niewiele więcej ponad to, że tworzył w
epoce Ming.
Opowieści doczekały się
potępienia jako dzieło wywrotowe. Nic dziwnego,
skoro kilkudziesięciu jego bohaterów to zbuntowani urzędnicy,
żołnierze i niezadowoleni obywatele, którzy łączą siły, by
stawić opór skorumpowanej władzy. W roku 1799, za panowania
mandżurskiej dynastii Qing (XVII-XX w.), wydano rozporządzenie
nakazujące zniszczenie desek drukarskich i wydrukowanych już
egzemplarzy. Rozpuszczano plotki, wedle których potomkowie
autora do trzeciego pokolenia byli głusi i niemi. Władza broniła się
jak mogła, i miała przed czym, bo jak pisze Witold Jabłoński w
przedmowie do polskiego wydania z lat pięćdziesiątych, „Częste wypadki
przechodzenia oficerów i żołnierzy armii cesarskiej na stronę
Sprawiedliwych Zbójców tłumaczy ogólnie wrogie
nastawienie społeczeństwa wobec aparatu państwowego będącego narzędziem
ucisku klasowego”.
Po upadku cesarstwa, na fali rehabilitacji języka potocznego i
wciągania do klasyki dzieł popularnych, także Opowieści wyszły z
podziemia. Przywołajmy jednak jeszcze raz słowa Witolda Jabłońskiego:
„dopiero w Chinach Ludowych znalazły Opowieści znad brzegów rzek
należytą ocenę. Poznano się na ich walorach realistycznych, na ich
wartości ideowej”.
Na wartości literackiej i historycznej Opowieści poznał się też
Zachód. Na angielski i niemiecki przekładano je już w latach 30.
Ciekawe, czy dziś, kiedy chińscy chłopi coraz częściej buntują się
przeciwko skorumpowanym urzędnikom, kradnącym im ziemie pod budowę
autostrad, obecna dynastia nadal wysoko ceni „wartość ideową”
Opowieści. Polska skrócona wersja, oparta na najwcześniejszym
angielskim przekładzie, ukazała się nakładem Czytelnika w 1952 r. w
tłumaczeniu Eleonory Romanowicz.
Go West!
W roku 629 chiński mnich Xuanzang (Tripitaka) dotarł do Indii, gdzie
przez siedemnaście lat studiował księgi buddyjskie, by następnie wiele
z nich przywieźć na cesarski dwór Tang. Prócz licznych
przekładów tekstów religijnych pozostawił po sobie
szczegółowy opis wędrówki przez ponad pięćdziesiąt krain.
Ludzie pędzelka nie byliby godni miana literatów, gdyby nie
skorzystali z owej niezwykłej relacji. Do dziś zachował się niepełny
tekst skryptu z dynastii Song, zawierający kilka ważnych
epizodów. Za dynastii Yuan o wyprawie Xuanzanga powstała sztuka
sceniczna. Na tych i innych źródłach opierał się Wu Cheng’en,
kiedy tworzył swą
Wędrówkę na
Zachód (Xiyouji).
Wu Cheng’en (1500-1582) mimo licznych przymiotów intelektu nie
wypadał dobrze w cesarskich egzaminach urzędniczych. Zmuszony pędzić
skromne życie na prowincji, poświęcił się pisaniu wierszy i gromadzeniu
ludowych opowieści. W ostatnich swych latach zasiadł do pisania
największego dzieła, które miało go unieśmiertelnić. Tworząc
liczącą sto rozdziałów
Wędrówkę nie
ograniczył się do
zredagowania i ujednolicenia istniejących tekstów. Religijną
buddyjską opowieść przekuł w dzieło fantastyczne i mitologiczne, pełne
humoru i frapujących zdarzeń, na którego kartach roi się od
potworów, bóstw i demonów. Głównym
bohaterem niezwykłych perypetii przestał być mnich Xuanzang; wiodącą
rolę przejął Król Małp, postać niezwykle barwna - komiczna,
irytująca, szlachetna, groźna, buntownicza, wymieniać można by długo.
Wu Cheng’en twórczo przetworzył istniejące już epizody oraz
dodał własne. Zasięg wprowadzonych zmian pozwala określić jego dzieło
mianem kolejnego kroku na drodze powieści chińskiej od kompilacji dzieł
wcześniejszych ku utworom samodzielnym. Wędrówka do dziś
cieszy się powodzeniem czytelników dorosłych oraz dzieci.
Polskim odbiorcom kilkadziesiąt rozdziałów w przekładzie z
chińskiego przybliżył Tadeusz Żbikowski. W 1976 r. nakładem Czytelnika
ukazał się pierwszy wybór pt.
Król
Małp, w 1984 r. drugi
pt.
Wędrówka na Zachód.
Porno z epoki Ming
Lanling Xiaoxiao Sheng - to imię pojawia się w kontekście autorstwa
powieści
Kwiaty śliwy w złotym
wazonie (Jin Ping Mei). W rzeczywistości
to pseudonim, dający się przetłumaczyć jako „Śmiejący się Uczony z
Lanling”. Do dziś trwają spory o prawdziwą tożsamość autora. Wedle
jednej z wielu teorii miałby nim być pisarz Wang Shizhen, w
głównej postaci książki, wyuzdanym i zepsutym Ximenie Qingu,
ujawniający prawdę o cesarskim ministrze, winnym skazania na śmierć
jego ojca. Wedle innej teorii, pod pseudonimem ukrywa się anonimowy
taoista, potępiający zepsucie toczące dynastię Ming. Z kolei francuski
sinolog André Lévy wysunął tezę o autorstwie kobiety.
Jakby nie było,
Kwiaty śliwy
to dzieło wyjątkowe, pierwsze w tak małym
stopniu powstałe w oparciu o wcześniejsze opowieści. Główny
bohater, zdeprawowany kupiec i urzędnik, erotoman i przestępca, przez
kilkadziesiąt rozdziałów powieści pomnaża swoje bogactwo, uwodzi
kolejne kobiety (i nie tylko), wspina się po szczeblach kariery, a
wszystko w przebogatym otoczeniu, mistrzowsko nakreślonym przez
Śmiejącego się Uczonego. Powstałe najprawdopodobniej w XVI wieku i
wydrukowane na początku wieku XVII dzieło od początku nie miało jednak
łatwego życia. Rozgrywające się na pozór w wieku XII, za
panowania dynastii Song, w rzeczywistości ujawniało zepsucie toczące
współczesne autorowi rządy Ming. Powieść cieszyła się wielką
estymą w środowiskach uczonych i artystów; feudalnej władzy
obecny w utworze naturalizm erotyczny przekraczający granice
pornografii służył za pretekst do palenia egzemplarzy i niszczenia
drukarskich desek.
Sceny łóżkowe zmuszały pruderyjnych wydawców
zagranicznych a także edytorów w Hongkongu i na Tajwanie do
imania się nożyc. Na Zachód trafiały zrazu niereprezentatywne
obierki, w których jeśli wyuzdane passusy w ogóle się
pojawiały, to po łacinie; w przypadku pewnego wydania japońskiego
inkryminowane fragmenty zachowano w chińskim oryginale. Z drugiej
strony nie brakowało wydań, gdzie to erotyka wysuwana była na plan
pierwszy, ze szkodą dla walorów literackich całości. Ale
przekonajmy się sami:
…Złoty Lotos zaścieliła
leżankę, zdjęła z siebie wszystko i ułożona na wznak poruszała lekko
trzymanym w dłoni wachlarzem z białego jedwabiu. Na ten widok Si-menem
targnęło pożądanie. Pozbywszy się również całego przyodziewku,
zasiadł na ogrodowym stołeczku i palcami stopy jął pieścić czubeczek
jej kwiatuszka, aż pociekł zeń sok niczym ślina spod ślimaka. Następnie
zdjął jej haftowane w kwiatki pantofelki, rozwinął bandaże krępujące
stopy i zawiązał jeden koniec na kostkach, a drugi wysoko wokół
poprzeczki na szczycie pergoli. Tak oto na sposób smoka
rozwierającego pazury rozwarło się wnijście kosmatki, odsłaniając
różowe płatki, między którymi stroszył się rubin „kurzego
języczka”. Si-men nachylił się i koniuszkiem swego pióra
łaskotał ją zrazu wokół wchodu, a potem z ręką wspartą o
podgłówek z całą mocą runął do wnętrza, taplając się w jego
mokrości niby węgorz uwięziony w mule. Złoty Lotos nakryta Si-menem
dobywała z siebie okrzyki rozkoszy…
W 1957 r. w Chinach Ludowych ukazało się pełne oryginalne wydanie
Kwiatów śliwy,
przeznaczone jednak dla wąskiego kręgu. Ponoć sam
Mao Zedong zaczytywał się w przygodach Ximena. Dziś powieść ma
zasłużony status klasyki literackiej. Pierwsze (niepełne) polskie
wydanie ukazało się nakładem Muzy SA w 1994 r., trzecie w 2001, w
przekładzie z chińskiego Ireny Sławińskiej, Jerzego Chociłowskiego i
Ryszarda Chmielewskiego.
Łże-elity
Wu Jingzi (1701-1754), autor
Nieoficjalnej
historii
konfucjanistów (Rulin waishi), urodził się w zamożnej
rodzinie.
Spędziwszy młode lata na zabawie, zubożał, by pod koniec życia coraz
częściej zaglądać do czarki (dalekowschodniego odpowiednika kieliszka).
Poza
Historią napisał m.in.
wiersze i komentarze.
System państwowych egzaminów urzędniczych działał już w
pierwszym tysiącleciu n.e., ale szczyt rozwoju osiągnął za panowania
dynastii Ming i Qing. Kandydaci na stanowiska urzędowe musieli wykazać
się m.in. doskonałą znajomością kanonu konfucjańskiego. To właśnie temu
systemowi i jego absurdom poświęcił Wu Jingzi swą satyrę społeczną.
Egzaminy wbrew szczytnej idei nie wyłaniały najsprawniejszych kadr ani
nie podnosiły poziomu wykształcenia - wręcz przeciwnie. Teoretycznie
otwarte dla każdego, w praktyce dostępne były głównie dla
synów zamożnych rodzin. Kandydaci studiowali wyłącznie to, co
wymagane było do napisania esejów egzaminacyjnych o ściśle
określonej formie. Spędzali długie lata, doskonaląc sztukę pisania
esejów, zaniedbując inną, bardziej praktyczną wiedzę. Mimo tego
większość nie zdawała egzaminów, nieliczni zaś szczęśliwcy,
którzy strawili życie na nauce, widząc orszak nadjeżdżający z
zawiadomieniem o pomyślnym rezultacie, dostawali nieraz ze szczęścia
pomieszania zmysłów. Tak przynajmniej przedstawia to Wu Jingzi.
Jak wieść niesie, większość sytuacji i postaci znał z autopsji lub ze
słyszenia, zaś imiona bohaterów stanowią zwykle aluzje do
osób mu współczesnych.
Powieść nie ma spójnego wątku. Bohaterowie pojawiają się i
znikają, by już nie wrócić, co może cieszyć, skoro wielu z nich
to pierwszej wody obłudnicy, snoby i pyszałki. Wu Jingzi kpi z
dominującej w myśleniu ówczesnych Chińczyków doktryny
moralnej konfucjanizmu, a opisując na poły zabawne, na poły naganne
wydarzenia, daje wyraz swojemu buntowi przeciwko ówczesnym
konwenansom. W Polsce ukazał się dotąd tylko fragment
Historii (jako
Ze świata ludzi wykształconych), w
Antologii literatury chińskiej pod redakcją Witolda Jabłońskiego,
opublikowanej w 1956 r. nakładem PWN.
Wzlot o upadku
Protestem przeciwko konfucjanizmowi jest też
Sen Czerwonego Pawilonu
(Hongloumen). Powieść Cao Xueqina (1724-1764) to szczytowe osiągnięcie
klasycznego powieściopisarstwa chińskiego, dotykające samej istoty
społeczeństwa na przedprożu zmian. Obecny w niej obraz narodu,
polityki, życia i miłości tworzy jedyną w swoim rodzaju encyklopedię
feudalnych Chin.
W następnym stuleciu Państwo Środka miało stanąć w obliczu największego
od wieków zagrożenia zewnętrznego - ekspansji krajów
Zachodu oraz Japonii - od środka zaś tkankę słabnącego, lecz wciąż
wzbraniającego się przed reformą cesarstwa rozrywać miały narastające
sprzeczności między rządzącymi i rządzonymi. Wiek, w którym żył
Cao Xueqin, był ostatnim w historii cesarskich Chin okresem dobrobytu i
stabilizacji.
Jakby przeczuwając schyłek feudalizmu, autor wzniósł się na
wyżyny kunsztu literackiego i w historii upadku czterech wielkich
rodów Jia, Shi, Wang i Xue ukazał ówczesne społeczeństwo.
Wbrew tradycji konfucjanizmu, kładącego nacisk na związek człowieka z
etyką,
Sen sławi piękno
wrodzonej moralności i prawdziwej miłości.
Historia Baoyu i Daiyu, pary zakochanych, buntujących się przeciwko
archaicznym nakazom i chcących żyć wedle własnych wyobrażeń, obrazuje
konflikt między tym, co piękne z natury, a tym, co cnotliwe z musu.
Przenikliwa diagnoza kondycji społeczeństwa i jednostki w epoce Qing
została ujęta w mistrzowską formę literacką. Język dialogów i
opisów do dziś stanowi wzór klasycznego chińskiego
realizmu.
Cao Xueqin nie zdołał dokończyć swego dzieła. Pochodził z bogatej,
ustosunkowanej rodziny, decyzją władzy wtrąconej w ubóstwo.
Zmarł z nędzy i niedożywienia, zostawiając 80 rozdziałów,
będących rozliczeniem z epoką. Końcowe 40 rozdziałów dopisał Gao
E. Nie dochował on w pełni intencji autora. Wprawdzie dalszy ciąg
powieści zgodnie z koncepcją Cao Xueqina przenika pesymistyczna
filozofia buddyzmu, lecz w zakończeniu do niektórych postaci los
się uśmiecha.
Sen Czerwonego Pawilonu
to najpopularniejsza z omawianych powieści,
bijąca rekordy poczytności, nakładów i tłumaczeń na języki obce.
Polskim czytelnikom znany jest dotąd jedynie fragment zamieszczony w
wymienionej już Antologii literatury chińskiej.
Umarł król...
W miarę, jak nasilało się zagrożenie dla przetrwania Chin i rosła
wrogość obywateli wobec ociężałego, anachronicznego cesarstwa, elita
intelektualna zaczęła używać literatury jako narzędzia coraz
głośniejszej krytyki i nawoływania do zmian. Początek XX wieku
przyniósł pojawienie się bogatej literatury zaangażowanej.
Treści inspirowane zachodnim myśleniem społecznym i politycznym
zawierały się jednak we wciąż tradycyjnej formie literackiej.
Prekursorem nowoczesnej literatury chińskiej był Lu Xun (1881-1936),
pisarz i publicysta, który w 1909 r. wrócił ze
studiów w Japonii w sam środek dojrzewających wydarzeń
rewolucyjnych. Jego publikacje (wśród których znalazły
się tłumaczenia nowel Sienkiewicza, m.in. Janko Muzykanta i Latarnika)
szybko zyskały mu sławę intelektualnego patrona zmian.
W 1911 r. proklamowano Republikę Chińską. Nową epokę w literaturze
chińskiej zapoczątkował w 1919 r. patriotyczny i antyfeudalny Ruch 4
Maja. Zaczął się czas rozliczeń tradycji imperialnych i otwarcia na
doświadczenia literatury światowej. Zrezygnowano z języka klasycznego
na korzyść mówionego. Ruch ów tworzyli lewicowo
nastawieni inteligenci, z których wielu parało się pisarstwem
również po ustanowieniu Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 r., w
warunkach dominacji socrealizmu, który z klasyką nie miał już
wiele wspólnego.
Cierpliwości
Na upartego można rzec, że w Polsce dostępne są wszystkie wymienione
tytuły, problemu więc nie ma. Trzeba jednak powiedzieć sobie jasno -
tradycja literatury chińskiej, tej popularnej, jaką czytali i czytają
Chińczycy oraz odbiorcy zachodni, wciąż pozostaje w Polsce nieznana,
lub znana słabo. Żadne z wymienionych dzieł nie zostało przełożone w
całości (a dwa zaledwie w drobnym fragmencie). Dwa zostały
przetłumaczone za pośrednictwem starych obcojęzycznych
przekładów. W XXI stuleciu ukazała się tylko jedna wznowiona
pozycja, pozostałe liczą sobie nawet i pół wieku. Od tamtych
czasów zmodernizował się polski język literacki, zreformowano
łacińską pisownię wyrazów chińskich, przestano patrzeć na
literaturę przez pryzmat komunizmu, odkryto Chiny jako ważnego gracza
międzynarodowego i fascynujący region turystyczny, pojawiły się liczne
sinologiczne wydawnictwa encyklopedyczne i książki współczesnych
autorów z Państwa Środka…
Żeby złagodzić czytelnikom męki oczekiwania na wysyp chińskiej klasyki
w polskich księgarniach, pozwoliłem sobie przedstawić niniejszy esej,
nie roszczący sobie w najmniejszym stopniu pretensji do wyczerpania
całości zagadnienia. Mam nadzieję, że chociaż na chwilę zaspokoi on
głód wiedzy czytelników zainteresowanych literaturą
chińską (lub rozbudzi apetyt u dotychczas obojętnych) i doda kontekstu
lekturze utworów współczesnych. Bo czyż można w pełni
zrozumieć Masłowską, nie mając pojęcia, kto zacz Krasicki, Prus,
Gombrowicz…?
Dawid Juraszek
Korzystałem z następujących źródeł:
The Core of Chinese Classical
Fiction. Wybór: Jianing Chen.
Redakcja: Frank Jiang. New World Press, Pekin 2001
Chiny. Leksykon. Edward
Kajdański. Książka i Wiedza, Warszawa 2005
Historia Chin. Patricia
Buckley Ebrey. Muza SA, Warszawa 2002
Chiny. Kultura i tradycje.
Jacques Pimpaneau. Wydawnictwo Akademickie
DIALOG, Warszawa 2001
Three Kingdoms.
Tłumaczenie z chińskiego, komentarze i posłowie: Moss
Roberts. Foreign Languages Press / University of California Press,
Pekin 1997