|
Koniec
wielkich imprez na Wielkim Murze?
„Wan Li Chang Cheng” („Mur
Długości 10 Tysięcy Li”) – tak Wielki Mur nazywają Chińczycy. Budowla,
której początki sięgają Dynastii Zhou (VII w p.n.e.), rozbudowywana
była aż do czasów Dynastii Ming (1368-1644). Przez wieki chroniła Chiny
przed najazdami koczowniczych plemion. Obecnie co roku odwiedzają ją
miliony turystów.
Często porównywany do smoka, wijącego się między dominującymi krajobraz
Chin wzgórzami, Wielki Mur rozciąga się łącznie z bocznymi odnogami na
długość ponad siedmiu tysięcy kilometrów, z zachodu na wschód Państwa
Środka. Jednak budowla tylko na ok. 1/3 całkowitej długości zachowała
się w przyzwoitym stanie. Połączone siły natury i człowieka sprawiły,
że o istnieniu wielu odcinków dowiedzieć się dziś można tylko z
wykopalisk. Mimo rządowego zakazu wciąż pozyskuje się z Muru materiały
budowlane, a nowe drogi często wytycza się bez troski o zachowanie
zabytku i jego otoczenia w nienaruszonym stanie.
Do najlepiej zachowanych należą odcinki wokół Pekinu. To tutaj przybywa
także najwięcej turystów. Mur przynosi ogromne wpływy finansowe, niczym
magnes przyciągając krajowych oraz zagranicznych turystów. Przede
wszystkim jednak traktowany jest przez władze i społeczeństwo jako
potężny symbol tożsamości narodowej, państwowej i kulturowej Chin. Nic
zatem dziwnego, że kiedy w lecie na jednym z podpekińskich odcinków,
Jinshanling, odbyła się gigantyczna impreza muzyczna na 1500 osób,
podniosły się głosy powszechnego oburzenia.
„Impreza skończyła się o szóstej rano – donosił reporter Beijing
Morning Post. – Wszędzie na Murze widać było stosy śmieci, butelki po
winie, w powietrzu czuć było moczem i wymiocinami.” W czasopismach
publikowano zdjęcia przedstawiające niestosowne zachowania
imprezowiczów. Hongkoński Next Magazine ogłosił, że na Wielkim Murze
zapanował seks, narkotyki i rock’n’roll, państwowa CCTV ujawniła zaś,
że w 1997 roku za 6 milionów juanów (740000 USD) władze lokalne
wynajęły odcinek w Jinshanling prywatnej firmie na okres pięćdziesięciu
lat. Od tamtego czasu co roku odbywały się tu podobne imprezy, dopiero
teraz jednak dowiedziała się o nich opinia publiczna.
„Impreza poważnie nadszarpnęła wizerunek Muru jako zabytku kulturalnego
światowej klasy. Powinno się traktować go z szacunkiem i miłością, a
nie bezcześcić” powiedział Dong Yaohui, sekretarz generalny
Stowarzyszenia na rzecz Ochrony Wielkiego Muru. Stowarzyszenie ogłosiło
ponadto, że postępujące szkody widać także na wielu innych odcinkach
Muru. Winą obarcza się braki legislacyjne, brak świadomości publicznej
oraz niewystarczający nadzór.
Niesłabnący nacisk opinii publicznej skłonił wreszcie w listopadzie
władze do wydania zakazu organizacji imprezy w przyszłych latach.
Zarządzanie Jinshanling przeszło na powrót do władz lokalnych. Jednak
organizatorzy i uczestnicy stoją na stanowisku, że tradycja sięgająca
1997 r. powinna zostać utrzymana, a przyczyn bałaganu upatrują w braku
toalet i koszy na śmieci.
Obecnie nie ma prawa, które mogłoby położyć kres podobnym nadużyciom.
Wprawdzie w roku 2003 Pekin ustanowił zasadę, wedle której Wielki Mur
nie może być wykorzystywany komercyjnie, niestety rozporządzenie to
obejmuje tylko miasto Pekin. Jinshanling, biegnący na granicy Pekinu z
prowincją Hebei pozostaje w gestii władz tejże prowincji. Dong Yaohui
ujawnił jednak, że rząd ustanowi wkrótce ogólnopaństwowe prawo o
ochronie i standardach zarządzania zabytkami oraz ich komercyjnego
użytku.
William Lindesay, założyciel i szef stowarzyszenia „Międzynarodowi
Przyjaciele Wielkiego Muru” powiedział: „Od dwudziestu pięciu lat
chodzę na imprezy muzyczne, ale Wielki Mur to coś zbyt wspaniałego i
majestatycznego, by miały się na nim odbywać podobne zabawy.”
Stowarzyszenie, które od siedmiu lat prowadzi publiczne zbiórki śmieci
na największej atrakcji turystycznej Chin, przekazało zarządowi Muru 30
koszy na śmieci z napisem „Ten, kto nie kocha Wielkiego Muru, nie jest
prawdziwym mężczyzną”, nawiązującym do znanych słów Mao Zedonga: „Ten,
kto nie wejdzie na Wielki Mur, nie jest prawdziwym mężczyzną”.
Trudno jednak dziś wyrokować, czy ten praktyczny dar oraz zapowiadane
zmiany legislacyjne zapewnią Wielkiemu Murowi przetrwanie w dobrej
formie. Największym jego wrogiem pozostają przecież miliony nóg co
dzień, co miesiąc, co rok depczących kamienne stopnie, słowem – masowa
turystyka.
|