|
Nie
tylko smoki. Fantastyka w klasyce literatury chińskiej
Czy
w dwóch średniej
grubości tomach można reprezentatywnie ująć rozwój literatury
kraju o tak długiej i burzliwej historii? Wydawca dwujęzycznej
antologii pt. „The Core of Chinese Classical Fiction” zapewnia, że
zbiór „w pełni odzwierciedla rozwój chińskiej fikcji
literackiej, tym samym oferując czytelnikowi zagranicznemu wielką pomoc
w śledzeniu jej ewolucji”. A więc jednak.
Wydana po raz pierwszy w Pekinie w 1990 r. chińsko-angielska antologia
doczekała się do dziś trzech edycji. Najstarsze zamieszczone w zbiorze
opowieści pochodzą z III wieku n.e., ostatnie z początku wieku XX.
Utwory, pogrupowane zgodnie z kryterium historycznym, opatrzono
wyjaśnieniami wprowadzającymi czytelnika w realia polityczne, społeczne
i kulturalne epoki, a także biogramami autorów. Krótkie
opowieści prezentowane są w całości, z dłuższych wybrano najciekawsze
fragmenty. Zamieszczona na końcu tabela chronologiczna pozwala osadzić
chińskie wydarzenia literackie i historyczne w kontekście globalnym.
GENEZA I CECHY CHIŃSKIEJ FIKCJI
LITERACKIEJ
Korzenie literatury chińskiej
sięgają głęboko w przeszłość, do prymitywnych ludów
zamieszkujących tamte rejony przed powstaniem cywilizacji. Od zarania
dziejów pieśni i opowieści pomagały w pracy i dostarczały
rozrywki w czasie wolnym, a mity pozwalały zrozumieć otoczenie.
Znaczące wydarzenia historyczne stawały się legendami. Wiele dawnych
przekazów chińskich dotyczy walk między plemionami i
królestwami oraz czynów wybitnych jednostek. Mity krążące
z ust do ust podlegały ciągłemu rozbudowywaniu do IV w. p.n.e., kiedy
to ich fragmenty zaczęły pojawiać się w pisanych utworach
filozoficznych, historycznych, geograficznych i poetyckich. Najstarsze
dzieło geograficzne Chin, „Księga gór i mórz”, jest w
istocie zbiorem mitów, objaśniającym, jak powstało geograficzne
otoczenie człowieka. Legendy i mity w olbrzymim stopniu wpłynęły na
literaturę późniejszą, zwłaszcza na fantastykę.
Początków chińskiego
piśmiennictwa niektórzy zwykli upatrywać w mitycznej dynastii
Xia (ok. XXI do XVI wieku p.n.e.), choć archeolodzy pierwsze zapisy na
kościach wróżebnych datują na okres dynastii Shang (XVI do XI w.
p.n.e.). Za panowania dynastii Zhou (XI do III w. p.n.e.) władcy setek
królestw toczących ze sobą wojny potrzebowali wykształconych
doradców. Kultura, dotąd pozostająca w rękach szlachty, stała
się udziałem zwykłych obywateli, a intelektualiści zwrócili się
ku filozofii w poszukiwaniu odpowiedzi na zagadki bytu i zagadnienia
sztuki rządzenia. Pojawiały się różne poglądy i rozwiązania, co
znalazło odbicie w pojęciu „współzawodnictwa stu szkół
myślenia”. Powstały dzieła filozoficzne i historyczne, narodził się
konfucjanizm. By uatrakcyjnić swoje wywody i przystępnie wytłumaczyć
abstrakcyjne teorie, intelektualiści zaczęli odwoływać się w esejach do
przysłów, mitów i legend. Najwcześniejsze chińskie baśnie
przetrwały właśnie w dziełach filozoficznych, historycznych i innych. W
następnych wiekach wyodrębnili je i napisali na nowo wielcy
twórcy.
Jako byt coraz bardziej
samodzielny, chińska fikcja literacka zaczęła pojawiać się mniej więcej
w IV w. n.e.. Sztuka pisania opowiadań rozwijała się od wieku VII do
XIII. Między XIV a XVI wiekiem pojawiły się nowele pisane
wspólnie przez literatów i twórców
ludowych, potem upowszechniały się powieści indywidualnych
autorów.
Chińskie przysłowie głosi:
„Trudno odróżnić dzieło historyczne od literackiego”. W istocie
starożytne chińskie traktaty historyczne mają wiele cech utworów
literackich. Żywe dialogi, bogate opisy ubiorów i scen potrafią
zwieść niezorientowanego czytelnika. Jednak fikcja jako taka nigdy nie
cieszyła się w Chinach szacunkiem i nie była uznawana za dziedzinę
sztuki. Termin oznaczający fikcję literacką, „xiaoshuo” („nic nie
znacząca gadanina”) został po raz pierwszy użyty przez filozofa Zhuang
Zi (369-286 r. p.n.e.). Na takie miano zasługiwała m.in. opowieść o
olbrzymie Gonggongu, który wywołał trzęsienie ziemi. Pisanie
fikcji nie przekładało się na sławę i bogactwo. Wątki powszechnie
plagiatowano i przerabiano, sami autorzy często pisali anonimowo lub
przypisywali swoje utwory dawnym uczonym. Wiele dzieł przerabiano tyle
razy, że stały się w istocie pracami zbiorowymi. Do opowieści
cieszących się popularnością wielbiciele dopisywali sequele. Jeśli
komuś nie podobało się zakończenie, po prostu je zmieniał. Działo się
tak jeszcze w XIX wieku.
Specyficzną cechą chińskiej fikcji literackiej była obecność wielu
bohaterów. Wymuszało to poświęcanie szczególnej uwagi
charakteryzacji, często poprzez kontrastowe zestawianie odmiennych
postaci. Nadaniu każdej z nich indywidualnych cech służyły opisy
sposobu mówienia czy zachowania. Zarazem fikcja „mocno stała na
nogach” – do dziś wiele z dawnych dzieł dostarcza bezcennych informacji
na temat realiów codziennego życia ludzi współczesnych
autorom.
OKRES PODZIAŁU CHIN (222-589 r.
n.e.)
By w pełni zrozumieć twórczość tego okresu, trzeba nieco cofnąć
się w czasie. Dynastia Han (206 r. p.n.e. – 220 r. n.e),
najpotężniejsze imperium na kontynencie azjatyckim, porównywalne
pod wieloma względami z Imperium Romanum, po kilkudziesięciu latach
walk i niepokojów podzieliło się na królestwa Wei, Shu i
Wu. Nastąpił kilkusetletni okres naprzemiennych prób jednoczenia
i podziału Chin, który nie mógł pozostać bez wpływu także
na twórczość.
Dyskusje polityczne intelektualistów, u szczytu potęgi dynastii
Han korzystających z niejakiej wolności słowa, z czasem stały się
niebezpieczne. Zwróciwszy się ku tematyce metafizycznej, uczeni
znacząco wzbogacili techniki prowadzenia dyskursu. Zaczęli także rzucać
wyzwanie konwenansom poprzez nieszablonowe zachowanie. Narodził się
podziw dla ekscentryczności i w rezultacie nowy gatunek literacki –
anegdoty.
Polityczne burze, niekończące się walki i niepokoje społeczne
przekładały się na światopogląd zwykłych ludzi. Pesymistyczne
spojrzenie na życie zaowocowało popularnością taoizmu, który
przybył do Chin pod koniec epoki Han. Taoiści opowiadali historie o
duchach, bóstwach, cudach, nieśmiertelności i świecie
nadprzyrodzonym. Ludzie chętnie przyjmowali idee eskapistyczne i
obietnice lepszego życia po śmierci. Rosła też popularność buddyzmu.
Zaczęła się budowa świątyń i klasztorów. Pojawiły się przekłady
buddyjskich pism, krążyły niezwykle opowieści.
Autorami większości z nich byli ludowi opowiadacze, jednak to władający
pismem uczeni zapisywali je dla szerszej publiczności. Najważniejsze
zbiory opowieści to „Księga bóstw i cudów”, napisana w
stylu „Księgi gór i mórz”, „Zapis badania rzeczy”
autorstwa Zhang Hua, „Zapomniane opowieści” Wang Jia, „Zapiski o
duchach”, „Suplement do Zapisków o duchach” czy „Kroniki światła
i ciemności”. Ważnym czynnikiem w narodzinach chińskiej fikcji była
myśl buddyjska. W niektórych utworach oprócz istot
nadprzyrodzonych znanych z chińskiej tradycji pojawiają się istoty o
pochodzeniu indyjskim, a pewne wątki zaczerpnięto wprost z indyjskich
opowieści. Wiele utworów napisano z myślą o nawróceniu
ludzi na buddyzm, jednak mimo „propagandowego” charakteru wpłynęły one
pozytywnie na rozwój fikcji literackiej. To one położyły
podwaliny pod chińską literaturę, a tematy które
podówczas się pojawiły miały się przewijać w twórczości
wielu przyszłych pokoleń.
„Zapiski o duchach”
Gan Bao, historyk za panowania Wschodniej Dynastii Jin (317 – 420 r.)
skompilował „Zapiski o duchach” z ludowych opowieści traktujących o
złych i dobrych duchach. Z niegdysiejszych trzydziestu tomów
pozostało dwadzieścia, zebranych za dynastii Ming. Jedna z historii
nosi tytuł „Ofiara dla węża” i zaczyna się od opisu tytułowego potwora,
terroryzującego mieszkańców królestwa Dongyue:
Na północnym zachodzie żył wielki wąż, długi na blisko
osiemdziesiąt stóp, a tak gruby, że aby go opasać trzeba było
tuzina ludzi. […] Jego głowa była wielka jak wachlarz do plewienia
zboża, a oczy niczym lustra z polerowanego brązu szerokie były na dwie
stopy.
Żołnierze ginęli w paszczy węża, ofiary ze zwierząt zdawały się na nic.
Wreszcie pojawiła się wieść, że potworowi co osiem miesięcy trzeba
składać w ofierze dziewice dwunasto- lub trzynastoletnie. Poskutkowało.
Minęło kilka spokojnych lat. Kiedy przyszła pora złożyć w ofierze
dziesiątą dziewczynkę, okazało się, że nie można takowej znaleźć.
Wreszcie Ji, najmłodsza córka Li Dana, wzięła na siebie
odpowiedzialność za losy społeczności:
- Moi nieszczęśni rodzice mają sześć córek, lecz żadnego syna, a
zatem żadnego prawdziwego potomka. […] Jesteśmy dla nich tylko
ciężarem, nie ma z nas żadnego pożytku, więc im wcześniej pomrzemy, tym
lepiej.
Z ostrym nożem i wyszkolonym psem Ji wymknęła się rankiem z domu. Ledwo
wąż wychylił z jaskini obmierzły łeb, pies jął kąsać potwora, a sama Ji
zaszła go od tyłu i dotkliwie poraniła. Wąż próbował umknąć, ale
nie odpełzł daleko, nim umarł. Kiedy Ji odkryła w grocie
szkielety dziewięciu dziewczynek, zapłakała gorzko:
- Biedactwa, wąż
was zjadł, bo byłyście zbyt bojaźliwe! W nagrodę Ji została żoną
księcia, a jej ojciec wysokim urzędnikiem.
„Kroniki duchów i
upiorów”
O autorze „Kronik” wiadomo tylko, że zwał się Xun. Nie znamy także
oryginału zbioru, a zaledwie 24 opowieści odkryte przez Lu Xuna
(1881-1936 r.), który włączył je do swojej książki. Jedną z
ocalałych opowieści jest „Uczony i bezgłowy duch”:
Uczony Ji Kang lubował się w podróżowaniu. Pewnego dnia
zatrzymał się na noc w opustoszałym posterunku kilkadziesiąt li (1 li –
ok. 0,5 km) na południowy zachód od Luoyang. Niegdyś
przeprowadzano tu egzekucje; teraz nocującym przytrafiały się dziwne
wypadki. Uczony miał jednak czyste sumienie i nie czuł strachu. Kiedy
zapadł wieczór, zaczął grać na lirze. Wtem znikąd ozwał się
głos: Brawo! Ji Kang odłożył lirę i spytał niewidzialnego słuchacza o
tożsamość.
- Jestem trupem. […] Mieszkam tu od tysięcy lat. Kiedy usłyszałem, jak
grasz dźwięcznie i wdzięcznie na swej lirze, nie mogłem się
powstrzymać, musiałem przybyć posłuchać, bowiem niegdyś też uwielbiałem
muzykę. Niestety zostałem zabity bez powodu, a me ciało
okaleczono, lepiej więc, byś mnie nie ujrzał.
Duch zachęcił uczonego do dalszego grania. Ten po pewnym czasie nie
wytrzymał:
- Czemu się nie pokażesz? Po co nam przejmować się wyglądem?
Wtedy duch objawił się, trzymając w ręce własną głowę, i zaczął ze
znawstwem rozprawiać o muzyce. Wreszcie poprosił o lirę. Przed świtem
zdążył jeszcze nauczyć Ji Kanga nieznanej mu a znakomitej melodii.
Odchodząc, duch zapewnił uczonego o swojej tysiącletniej przyjaźni.
„Suplement do ‘Zapisków o
duchach’”
„Suplement” tradycyjnie przypisywany jest pisarzowi i poecie Tao
Yuanmingowi (365-427 r.). W jednej z opowieści pojawia się jednak
wzmianka o wydarzeniu, które miało miejsce już po jego śmierci,
co najprawdopodobniej oznacza, że „Suplement” został przerobiony czy
nawet podrobiony przez twórców późniejszych.
Bohaterem „Pani Białego Strumienia” jest Xie Duan, sierota wychowany
przez sąsiada. Chłopak ciężko pracował całymi dniami, a mieszkańcy
wioski martwili się, że nie ma żony. Pewnego dnia Xie Duan znalazł
ślimaka, którego skorupa była wielka jak półtorakwartowy
garniec. Wziął dziwoląga do domu i włożył do słoja jako ciekawostkę.
Kiedy następnego dnia wrócił po pracy do domu, jedzenie i picie
już nań czekało. Poszedł do sąsiada, by podziękować za pomoc. Ten
jednak zaprzeczył, by miał z tym cokolwiek wspólnego. Następnego
dnia sytuacja się powtórzyła. Po kilku dniach Xie Duan udał się
z powrotem do sąsiada, lecz ten tylko się zaśmiał:
- Wiem przecież, że cichcem wziąłeś sobie żonę. Teraz ci gotuje. Po co
udajesz, że to moja sprawka?
Zdumiony Xie Duan wyszedł następnego dnia z domu wcześnie jak zwykle,
ale zaraz zakradł się z powrotem i zajrzał przez dziurę w płocie.
Ujrzał, jak ze słoja wychodzi młoda dziewczyna i rozpala ogień. Wszedł
do kuchni i zapytał, kim jest i czemu dlań gotuje. Dziewczyna chciała
zrazu wrócić do słoja, ale nie mogła, odparła więc:
- Jestem Panią Białego Strumienia na Drodze Mlecznej. Niebiański Cesarz
ulitował się nad tobą zobaczywszy, jak samotne lecz cnotliwe życie
prowadzisz, i nakazał mi pomagać ci w domostwie. […] Zaszedłeś mnie
znienacka i zobaczyłeś w prawdziwej postaci. Nie mogę tu dłużej zostać.
Ale tobie będzie się od teraz lepiej powodziło. […] Zostawię ci
skorupę. Używaj jej jako pojemnika na zboże, a nigdy nie będzie pusty.
To rzekłszy zniknęła w nagłej burzy. Xie Duan założył świątynię,
znalazł sobie żonę i został wysokim urzędnikiem.
„Kroniki światła i ciemności”
Liu Yiqing, autor „Kronik”, był krewnym jednego z cesarzy Dynastii
Północnych i Południowych (420-589 r.). Oryginalne wydanie
„Kronik” liczyło 20 tomów, dzięki znanemu nam już Lu Xunowi dziś
znamy 260 z zawartych w nich opowieści.
Historia opisana w „Górze Tiantai” rozgrywa się w środkowym
okresie panowania dynastii Han. Liu Chen i Ruan Zhao zgubili drogę w
górach i groziła im śmierć głodowa, kiedy nagle zobaczyli drzewo
brzoskwiniowe na szczycie góry. Wspięli się ostatkiem sił i
spałaszowali owoce. Kiedy pokrzepieni czerpali wodę z rzeki, ujrzeli
jak z prądem spływa drewniany kubek z gotowanym sezamem. Uznali, że
niedaleko ktoś musi mieszkać. Niewiele myśląc udali się w górę
strumienia i po kilku milach napotkali dwie boskie piękności.
- Pan Liu i pan Ruan przynieśli nam nasz kubek! – uśmiechnęły się
dziewczęta. Liu i Ruan nie przypominali sobie znajomości, ale
przywitali się jak z dobrymi znajomymi. Kobiety zaprosiły ich do domu
zdobnego jedwabiem, srebrem i złotem. Czekało tam kilkadziesiąt służek,
które otrzymały polecenie przygotowania nieco przestraszonym
przyjaciołom posiłku. Nocą do młodzieńców przyszły obie
piękności i ukoiły ich lęki.
Po dziesięciu dniach Liu i Ruan chcieli się zbierać, lecz dali się
przekonać do zostania trochę dłużej. „Trochę” przeciągnęło się do
pół roku. Wreszcie piękności dały się ubłagać. Kiedy jednak
młodzieńcy wrócili do siebie, okazało się, że domy wyglądają
inaczej, a wszyscy ich krewni i znajomi dawno pomarli. Po długich
dociekaniach odnaleźli swego potomka z siódmego pokolenia,
który rzekł im, że słyszał jakoby dawno temu zgubili się w
górach i nigdy nie wrócili. Młodzieńcy nie zabawili długo
– wyjechali i nikt nie wie, dokąd.
„Duchy skrzywdzonych”
„Duchy skrzywdzonych” zawierają wiele buddyjskich w korzeniach
opowieści o sprawiedliwej zemście. Ich autorem jest Yan Zhitui (531-590
r.), cesarski doradca i dowódca wojskowy, zajmujący się także
zbieraniem opowieści.
Tytułowy bohater „Żelaznego Moździerza” to chłopiec, którego
matka zmarła przy porodzie. Ojciec ożenił się na nowo z kobietą okrutną
i nienawidzącą pasierba. Kiedy rodziła swojego syna, przysięgła: -
Jeśli nie zabije Żelaznego Moździerza, nie będzie wart być moim
dzieckiem. Chłopca nazwała Żelaznym Tłuczkiem, mając nadzieję, że
tłuczek przemoże moździerza. Z pasierbem obchodziła się okrutnie –
biła, głodziła, kiedy nastawały chłody odmawiała ciepłego odzienia.
Ojciec Żelaznego Moździerza był tchórzem, a poza tym często
wyjeżdżał, chłopiec nie miał więc znikąd pomocy i w końcu umarł. Liczył
sobie wtedy szesnaście lat. Dziesięć dni później jego głos
rozległ się nad łożem macochy:
- Nikomu nie szkodziłem, a zostałem zamęczony na śmierć. Moja matka
złożyła w Niebiosach skargę, a ja dostałem polecenie zabrania Żelaznego
Tłuczka. Będzie cierpiał jak ja cierpiałem i rychło rozstanie się z tym
światem.
To rzekłszy duch zadomowił się na belce pod sufitem. Macocha klęczała,
biła się po twarzy i składała duchowi ofiary, ale na próżno. W
nocy próbowała ukradkiem poskarżyć się Niebiosom, ale duch
czuwał.
- Jak śmiesz się na mnie skarżyć? Zniszczę ci dach!
Domownicy usłyszeli odgłosy piłowania i zobaczyli spadające trociny, a
potem rozległ się trzask belki sufitowej. W panice wybiegli na
zewnątrz, ale okazało się, że to tylko ułuda. Następnie zjawa
nawiedziła swego sześcioletniego przyrodniego brata:
- Po moim zabójstwie nie powinieneś żyć w takich wygodach! Spalę
ci dom!
Wszyscy zobaczyli ogień i dym i znów ulegli panice, ale ogień
sam wygasł, a dom był nieuszkodzony. Duch zabawiał się z nimi w ten
sposób co dnia i śpiewał smutną pieśń o mrozie, co ścina kwiaty.
Jego przyrodni brat od pojawienia się zjawy był stale chory, całe ciało
miał obolałe, spuchnięte i wzdęte. Nie mógł jeść, a duch wciąż
go bił. Po miesiącu dziecko zmarło, a Żelazny Moździerz zniknął i już
nie powrócił.
DYNASTIA TANG (618-907 r.)
Koniec VI wieku przyniósł kres podziałowi i ciągłym wojnom.
Kilkadziesiąt lat później do władzy doszła potężna dynastia
Tang. Rozpoczął się złoty wiek chińskiej kultury i cywilizacji. Stolica
Cesarstwa, Chang’an, była największym miastem ówczesnego świata
i międzynarodowym centrum gospodarczym i kulturalnym, na ulicach
którego spotykali się przybysze ze Wschodu i Zachodu. Rozwijał
się przemysł i rolnictwo, rękodzieło i handel, sztuka i architektura.
Trójkolorowa porcelana oraz rozmaite gatunki jedwabiu cieszyły
się wielkim wzięciem, upowszechniła się uprawa herbaty. Z całej Azji,
Indii a nawet Arabii przybywali kupcy, uczeni i artyści a stołeczna
akademia przyjmowała zagranicznych studentów.
W ślad za tym rozwojem przyszedł wielki renesans w sztuce. Wymiana
kulturowa z innymi krajami Azji była ważnym czynnikiem w rozkwicie
wielu dziedzin, jak muzyka czy taniec. Rosnący dobrobyt i liczba
mieszkańców miast spowodowała powstanie zapotrzebowania na
sztukę. Rozwojowi malarstwa towarzyszył rozkwit słowa pisanego: poezja
opiewała wieś i przyrodę, a obok esejów pojawiły się romanse.
Romanse powstałe między VII a X wiekiem mają swój własny,
niepowtarzalny charakter. Obszerne, pisane prozą, opiewały cuda, miłość
i czyny wojowników. Nie zrywały całkiem z tradycją opowieści z
poprzedniej epoki – we wczesnych romansach wciąż pojawiają się duchy i
upiory, a wiele idei ma charakter eskapistyczny – ale z czasem
tematyka ewoluowała w kierunku opowieści realistycznych, opisujących
problemy życia w społeczeństwie feudalnym.
Zrazu krytycy odnosili się do romansów z lekceważeniem, uważając
je za literaturę gorszego sortu. Czas pokazał jednak, że romanse epoki
Tang były milowym krokiem w rozwoju chińskiej fikcji literackiej.
Wcześniejsi autorzy zbierali ludowe opowieści, teraz twórcy
kreowali własne fabuły. Dramatyczne przygody wyrazistych
bohaterów w niezwykłych miejscach, zwykle kończące się
szczęśliwie, przekładały się na popularność wśród
czytelników. Dzięki barwnemu językowi, dopracowanej
charakteryzacji i precyzyjnej strukturze romanse stanowiły nową jakość.
Z czterech zawartych w zbiorze tekstów z epoki fantastykę
reprezentują dwa.
„Córka Smoka”
Autor „Córki Smoka”, Li Chaowei, żył na przełomie VIII i IX
wieku. Niezwykłe przypadki dzielnego bohatera stworzonej przezeń
opowieści przywoływane były często w następnych pokoleniach.
Uczony Liu Yi wracał do siebie z wojaży, kiedy ujrzał piękną, lecz
zabiedzoną dziewczynę, pasącą owce. Zagadnięta pasterka wybuchnęła
płaczem i opowiedziała, jak została wypędzona przez swego teścia,
króla-smoka jeziora Dongting (dziś w środkowochińskiej prowincji
Hunan), gdy odważyła się poskarżyć na złego męża. Poruszony Liu zgodził
się oddać list dziewczyny do rąk króla-smoka.
Po ponad miesiącu podróży przybył na miejsce i zgodnie ze
wskazówkami zapukał trzykrotnie w korę drzewa pomarańczowego,
rosnącego nad brzegiem jeziora. Znalazł się w ogromnym pałacu o
niezliczonych wieżach, pawilonach i bramach, gdzie rosły najrzadsze
rośliny świata. Władca ulitował się nad losem synowej i sprowadził ją
do pałacu. Wyprawiono iście królewską ucztę i tańce. Między
uczonym a księżniczką nawiązało się uczucie, ale próba szantażu,
jaką podjął wujek dziewczyny, by Liu ją poślubił, głęboko oburzyła
uczonego. Postanowił wyjechać.
Hojnie obdarowany przez króla-smoka Liu rozpoczął nowe życie.
Jednak jego pierwsza żona wkrótce umarła, podobnie i druga.
Pewnego dnia odkrył, że jego trzecia żona to w rzeczywistości
Córka Smoka, która nie mogła przestać go kochać. Liu stał
się nieśmiertelny i po pewnym czasie oboje zniknęli z tego świata.
Powyższe to zaledwie szkielet fabularny, nieoddający „Córce
Smoka” należytej sprawiedliwości. Pewne pojęcie o obfitości i barwności
tej prozy może dać poniższy fragment:
[…] rozległ się straszliwy huk, jak gdyby oderwano od siebie niebo i
ziemię. Pałac zatrząsł się w posadach i wypełnił mgłą, a do środka
wpadł karmazynowy smok. Długi na prawie tysiąc stóp
potwór wlókł za sobą nefrytowy filar, do którego
przywiązany był za szyję złotym łańcuchem. Oczy błyskały mu niczym
pioruny, jęzor czerwienił się niczym krew, łuski siały szkarłatne
odblaski, a grzywa płonęła ogniem. Wokół cielska przetaczały się
grzmoty i kłębiły błyskawice, aż wreszcie zerwała się zawierucha
śnieżna i smok wystrzelił w lazurowe niebo.
„Gubernator południowego kraju
lennego”
Bardzo niewiele wiadomo o Li Gongzuo, autorze „Gubernatora”. Realia, w
jakich osadzone są jego utwory pozwalają jednak przypuszczać, że był
wysokim urzędnikiem na przełomie wieków VIII i IX. Napisał co
najmniej cztery opowieści, z których największą sławę zdobył
właśnie „Gubernator”.
Zamożny Chunyu Fen lubił wypić i zaszaleć, szczególnie w
otoczeniu pięknych dam. Kiedy pewnego dnia obraził generała, został
zdymisjonowany ze stanowiska adiutanta. Ze zgryzoty oddał się piciu.
Leżał raz w alkoholicznym półśnie, gdy przyszło doń dwóch
emisariuszy.
- Jego Wysokość król Ashendonu wysłał nas, niegodne sługi, by
zaprosić ciebie, panie, do swego królestwa.
Pod bramą czekał powóz. Chunyu ze zdumieniem ujrzał, że kierują
się prosto w dziurę pod korzeniami olbrzymiego jesionu nieopodal jego
domu, ale nie dał nic po sobie poznać. Góry, rzeki i lasy,
wzdłuż których pędził teraz powóz, wyglądały inaczej, niż
ziemskie. U celu czekało nań królewskie przyjęcie. Władca
Ashendonu zaofiarował mu rękę swej córki. Po pewnym czasie
Chunyu został mianowany gubernatorem południowego kraju lennego. Nie
czując się na siłach wziąć rządy w swoje ręce, zabrał ze sobą
dwóch ludzi, których znał jeszcze z ziemskiego świata.
Wkrótce zdobył reputację władcy uczciwego i mądrego, miał liczne
potomstwo i ogromne bogactwo. Lecz pewnego dnia królestwo
Sandalvine dokonało inwazji na kraj. Wkrótce jeden z
przyjaciół Chunyu umarł, a po nim żona Chunyu. On sam
powrócił do Ashendonu i zdobył tam wielki respekt. Zły omen
przestrzegł jednak króla, że przybysz z zagranicy przyniesie
Ashendonowi zgubę. Chunyu popadł w niełaskę, a w końcu został odesłany
z powrotem. Po przebudzeniu stwierdził, że kiedy w tamtym świecie
minęło całe pokolenie, tu nie minęła nawet jedna noc! Przyjaciele nie
chcieli mu wierzyć, kazał więc sługom ściąć jesion (ang. ash tree) by
zobaczyć, co kryje się pod jego korzeniami. Jakież było ich zdziwienie,
kiedy natrafili na olbrzymie mrowiska do złudzenia przypominające
ludzkie miasta. Tknięty przeczuciem Chunyu kazał szukać sandałowca
(sandal tree), i rzeczywiście, pod nieodległym drzewem znajdowały się
kolejne mrowiska. Chunyu nie pozwolił ich zniszczyć, lecz w nocy
przyszła burza i zmyła mrówcze królestwo. Tak dopełniła
się przepowiednia.
Autor w zakończeniu twierdzi, że historia jest autentyczna, i powołuje
się na rozmowę z Chunyu, jaką miał ponoć odbyć niedługo po niezwykłych
wydarzeniach. Sam Chunyu został taoistą i stronił od wina i kobiet, by
trzy lata po opuszczeniu podziemnego królestwa umrzeć. Autor
stawia czytelnikowi wprost następujące pytanie:
Jeśli nawet mrówki kryją takie tajemnice, cóż powiedzieć
o większych istotach zamieszkujących wzgórza i lasy?
I podsumowuje:
Niechaj przyszłe pokolenia nie myślą, że opowieść niniejsza to tylko
seria przypadków, lecz strzegą się pychy płynącej z ziemskiej
sławy i stanowisk!
DYNASTIA SONG (960-1279 r.)
Po upadku dynastii Tang nastąpił kilkudziesięcioletni okres rozbicia
kraju, znany jako Okres Pięciu Dynastii. Kraj na powrót stał się
jednością pod panowaniem dynastii Song. Władcy Song nie byli tak
potężni jak władcy Tang, niemniej pod ich rządami Chiny poczyniły
dalsze postępy w rolnictwie i przemyśle, co pobudziło rozwój
miast. Po raz pierwszy największe metropolie (w tym ponadmilionowy
Lin’an, dzisiejsze Hangzhou) przestały zamierać o zachodzie słońca,
lecz tętniły życiem przez całą dobę.
Rozrywki mieszczanom dostarczali opowiadacze. Dawne opowieści nie
przykuwały już tak uwagi, traktowały bowiem o świecie, który
znacząco różnił się od współczesnego. Popyt został szybko
rozpoznany i upowszechniła się profesja publicznego gawędziarza.
Opowiadacze korzystali ze skryptów, które z czasem
trafiły do rąk literatów i po przeróbkach weszły w skład
zbiorów pisanych. Triumfy święciła mowa potoczna, żywa,
ekspresyjna i płynna. Stosowano ją rzadziej do opiewania legendarnych
bohaterów i wielkich czynów, a częściej do relacjonowania
losów ulicznych handlarzy, rzemieślników, sług czy
mnichów. Pod względem treści opowiadania epoki Song nie
ustępowały romansom Tang, a nawet je przewyższały. Pojawiały się miłość
i intrygi, zbrodnie i śledztwa, przypadki losowe i bunty chłopskie,
czyli życie we wszelkich swoich ówczesnych aspektach. Jeśli
występowały elementy nadprzyrodzone, to jako wierzenia
bohaterów, a nie wydarzenia obiektywne. Umiejętnie stosowano
suspens i zaskakujące zwroty akcji.
Opowieści miały specyficzną formę. Zaczynały się zwykle od cytatu ze
znanego wiersza, nie mającego przeważnie nic wspólnego z
opowiadaną historią. Potem następowała anegdota, pozostająca w pewnym,
zazwyczaj luźnym związku z opowieścią, podczas której
spóźnieni słuchacze mieli okazję rozsiąść się i skoncentrować.
Sama opowieść przerywana była wierszami i komentarzami oraz pytaniami
do i od słuchaczy. Często opowieść kończyła się w najciekawszym
momencie, a ostatnimi słowami opowiadacza były: Jeśli chcecie wiedzieć,
co było dalej, przyjdźcie posłuchać kolejnego odcinka.
Literacka wartość tych utworów jest bardzo wysoka. Słabe
opowieści nie miały szans na akceptację wymagających, bo płacących,
słuchaczy, a co za tym idzie, na spisanie i przetrwanie do naszych
czasów. Krytyka ze strony odbiorców pozwalała korygować
tekst na bieżąco, a najpopularniejsze historie przechodziły przez usta
pokoleń gawędziarzy. Stąd też rzadko wiadomo, kto stworzył pierwotny
tekst i kto najbardziej się zasłużył dla jego ostatecznej formy.
Skrypty opowiadaczy popularne były długo po upadku dynastii Song, a
niektórzy późniejsi autorzy imitowali ich formę w
tekstach przeznaczonych od razu do czytania.
„Szlifierz nefrytu”
O pierwotnym autorze „Szlifierza” nic nie wiadomo. Opowieść największą
popularność zdobyła w epoce Ming, kiedy to w swoim zbiorze umieścił ją
znany pisarz Feng Menglong.
Historia zaczyna się niczym opowieść obyczajowa. Piękna Xiuxiu
nieoczekiwanie została hafciarką na książęcym dworze, a młody
rzemieślnik Cui Ning wyrzeźbił dla cesarza nefrytowy posążek Buddy,
czym zasłużył sobie na przychylność księcia.
Na dworze mówiło się, że Cui i Xiuxiu stanowiliby dobraną parę,
ale choć oboje się sobie podobali, jak dotąd na gadaniu się kończyło.
Pewnego dnia Cui pił z przyjaciółmi na mieście wino, kiedy nagle
dobiegła ich straszna wieść – w okolicach pałacu księcia szalał pożar!
W opustoszałej posiadłości Cui wpadł na Xiuxiu, biegnącą ze złotem i
klejnotami w dłoniach. Zabrał ją do siebie, by ochłonęła. Kiedy
dziewczyna zaproponowała mu małżeństwo, odmówił; wtedy zaczęła
go szantażować:
- Jeśli się nie zgodzisz, zacznę krzyczeć i narobię ci kłopotu.
Po co tak naprawdę ciągnąłeś mnie do siebie? Jutro opowiem wszystko
księciu!
Na takie dictum Cui wyraził zgodę, pod warunkiem jednak, że wyjadą.
Osiedlili się daleko od stolicy i żyli z pracy rąk Cui. Ale pewnego
dnia zobaczył ich jeden z dawnych znajomych i skwapliwie doniósł
o tym księciu. Kiedy ów dowiedział się o ucieczce, zapłonął
gniewem. Oboje schwytano i przesłuchano. Cui wyjaśnił, że Xiuxiu go
szantażowała, został wychłostany i wygnany precz. W drodze dogoniła go
Xiuxiu. Okazało się, że ją również wychłostano i wygnano.
Zamieszkali w odległym mieście.
Pewnego dnia Xiuxiu zatęskniła za rodzicami. Posłaniec od Cui szukał
ich w stolicy, ale usłyszał tylko opowieść, jak to słysząc o karze,
którą książę wymierzył ich córce, próbowali
popełnić samobójstwo i zniknęli bez śladu. W tym samym czasie do
domu Cui i Xiuxiu zapukał nie kto inny, jak jej rodzice. Cała
czwórka zamieszkała razem.
Kiedy rzeźba dla cesarza została uszkodzona, nikt, tylko Cui
mógł ją naprawić. Książę nakazał mu wtedy zamieszkać z powrotem
w stolicy. Znajomy, który wydał go niegdyś księciu, przechodził
koło ich nowego domu, i kiedy ku swemu zaskoczeniu zobaczył tam Xiuxiu,
popędził do księcia, by zdać mu sprawę. Książę zakrzyknął:
- Brednie! Kazałem wychłostać ją na śmierć i zakopać na tyłach. Sam to
widziałeś. Skąd miałaby się tu nagle pojawić żywa?
Jednak wysłał ludzi po Xiuxiu, ale w drodze zniknęła ona ze strzeżonej
lektyki. Kiedy Cui dowiedział się, że jego żona jest duchem, chciał
porozmawiać z jej rodzicami. Starsi państwo bez słowa rzucili się do
rzeki i zniknęli bez śladu. Na przerażonego Cui w domu czekała
Xiuxiu. Wyjawiwszy prawdę o swojej śmierci i samobójstwie
rodziców mocno go chwyciła i nie pozwoliła uciec. Kiedy sąsiedzi
przyszli zobaczyć, co się stało, ujrzeli, że mężczyzna wyzionął ducha.
„Zemsta lisów”
Pochodzenie „Zemsty” jest do tego stopnia niepewne, że według
niektórych badaczy opowieść powstała w epoce Ming. Rzeczywiście
pojawia się dopiero w zbiorze pod redakcją Feng Menglonga, niemniej ma
wszelkie cechy opowieści z epoki Song.
Akcja rozgrywa się za dynastii Tang. Używający życia młodzian imieniem
Wang Chen uciekł z całą rodziną z zagrożonej rewoltą stolicy Chang’an.
Osiedlili się nieopodal Hangzhou. Kiedy sytuacja się uspokoiła, Wang
Chen wraz z jednym sługą ruszył do Chang’an. Przejeżdżając przez las
zauważył ku swemu zdumieniu dwa lisy zaśmiewające się nad księgą.
Niewiele myśląc, strzelił do nich z łuku. Zranione lisy uciekły, a Wang
Chen z księgą zapisaną niezrozumiałymi hieroglifami dotarł o zmroku do
stolicy. Bramy były już zamknięte, zajechał więc na nocleg do gospody
pod murami.
Popijał właśnie wino rozmawiając z gospodarzem, kiedy zjawił się nowy
gość. Mężczyzna zasłaniał jedno oko, jak gdyby go bolało. Przybysz
poskarżył się Wangowi, że widział w lesie dwa ranne lisy, a kiedy
próbował je schwytać, skaleczył się w oko. Wang opowiedział
zatem całą historię, czym szczerze zadziwił gościa i gospodarza. Chciał
pochwalić się księgą, ale wtedy w sali pojawił się wnuczek gospodarza i
krzyknął przestraszony, że jeden z gości to ogromny lis. Słysząc to
Wang Chen dobył miecza i rzucił się na lisa, ale ten uciekł.
O północy pod gospodą dały się słyszeć głośne krzyki. To lisy
wolały, by oddać im księgę. Wyrwani ze snu ludzie próbowali
namawiać Wanga do jej oddania, lecz ten się uparł. Rankiem wjechał do
stolicy. Jego dom był w ruinie, szczęściem pozostałe rodzinne
posiadłości ocalały. Wang kupił tedy nowy dom. Na drugi dzień przyszedł
doń sługa jego matki i wręczył list. Matka Wanga była umierająca i
błagała syna, by jak najszybciej sprzedał wszystko w Chang’an i wracał.
Tymczasem zaniepokojona rodzina doczekała się wreszcie wieści od syna.
Sługa Wanga, choć ranny w oko, doręczył list matce. Wang donosił, że
stolica jest bezpieczna a on sam dostał wysokie stanowisko urzędnicze i
prosił, by rodzina jak najszybciej sprzedała tymczasowy dom i w te pędy
wracała do stolicy. Tak też uczynili.
Jakież było zdziwienie wszystkich, kiedy spotkali się w połowie drogi.
Długo nie mogli dojść przyczyn nieporozumienia. Przepytywani słudzy
zaprzeczali, jakoby jeździli z listami do kogokolwiek. Same listy
zmieniły się w kartki niezapisanego papieru. Rozgoryczona i zubożała
rodzina zaszyła się w odkupionym domu w Hangzhou.
Pewnego dnia Wanga odwiedził dawno nie widziany brat, Wang Zai,
który służył w armii cesarza. Ze zdumieniem wysłuchał całej
historii, by wreszcie obarczyć brata winą za wszystko.
- Cóż ci zrobiły te lisy, że je napadłeś i ukradłeś im księgę?
[…] Nie potrafisz jej przeczytać, jest ci przeto zbędna. Po co ją w
takim razie zatrzymałeś? Możesz winić tylko siebie za położenie, w
jakim się teraz znaleźliśmy!
Matka przychyliła się do zdania syna. Kiedy za jej namową rozzłoszczony
Wang przyniósł księgę, by pokazać ją bratu, ten ogłosił
nieoczekiwanie, że to on wcielał się w sługi rodziny. Wang zdołał
schwytać brata za ubranie, ale ten przemienił się w lisa i uciekł z
księgą. Pozostawione ubranie przemieniło się w liście bananowca,
wierzbowe witki i korę sosny, a Wang Chen z gniewu zapadł na zdrowiu.
Kiedy kilka dni później Wang Zai pojawił się znowu, byłby
postradał życie, ale zdążył przekonać wszystkich, że nie jest
przebranym lisem. List, który miał był otrzymać od sługi,
zawiadamiający go o śmierci matki i proszący o rychły powrót,
okazał się czystą kartką papieru. Porywczy Wang Chen o mało nie dostał
apopleksji, ale matka uśmierzyła jego gniew, stwierdzając, że dzięki
lisom cała rodzina jest znów w komplecie.
DYNASTIA MING (1368-1644 r.)
Upadek dynastii Song pod naporem Mongołów oznaczał dla Chin
początek okresu despotyzmu i opresji. W 1279 r. założyciel dynastii
Yuan, wnuk Czyngis-chana, Kubilaj, podbił Południową Dynastię Song. Po
jego śmierci rozpoczęła się walka o sukcesję i szybko następujące po
sobie zamachy stanu. Zbrojny opór chińskich rebeliantów
doprowadził w końcu do kresu panowania mongolskiego. Zhu Yuanzhang,
założyciel dynastii Ming, zasłużył sobie w pełni na miano despoty,
rządząc twardą ręką, eliminując niedawnych sojuszników i
zabijając każdego, kogo podejrzewał o spiskowanie.
Okres największego rozkwitu dynastii Ming trwał około sześćdziesięciu
lat, ale zmierzch społeczeństwa feudalnego był nieunikniony. Już w
pierwszej połowie XVI wieku dynastia Ming zaczęła tracić swoją potęgę.
Dwór zdominowali eunuchowie, z północnego wschodu kraj
najeżdżali Tatarzy, Japończycy napadali południowo-wschodnie wybrzeża.
W pierwszej połowie XVII wieku Cesarstwu zaczęło zagrażać rosnące w
siłę państwo mandżurskie. Wybuchały kolejne rewolty chłopskie, by
wreszcie doprowadzić do zajęcia Pekinu i samobójstwa ostatniego
cesarza Ming.
Za dynastii Yuan pojawiły się dramaty, piętnujące zepsucie klasy
panującej i konwenanse społeczeństwa feudalnego. W epoce Ming w Chinach
nastąpił przełom – powstały pierwsze pełnowymiarowe powieści. Wywodziły
się one z romansów historycznych epoki Song i Yuan, ale w
procesie rozwoju znacząco od nich odbiegły.
Mechanizm powstawania powieści był taki sam, jak wcześniej przy
zbiorach opowiadań. Niska renoma fikcji literackiej powodowała, że
autorzy kopiowali z siebie nawzajem. Ten sam temat mógł być
podejmowany, rozbudowywany i udoskonalany wielokrotnie, by wreszcie
trafić do rąk wybitnego twórcy, który łączył rozbieżne
wątki i tworzył spójną powieść. Najważniejsze powieści epoki
Ming to „Dzieje Trzech Królestw”, opiewające walki pod koniec i
po upadku Wschodniej Dynastii Han, „Opowieści znad brzegów
rzek”, traktujące o chłopskich rebeliantach pod koniec panowania
Północnej Dynastii Song, i „Wędrówka na zachód”,
najbardziej oryginalne i zarazem najbardziej fantastyczne dzieło epoki.
„Wędrówka na
zachód”
Kanwą tej opowieści stała się autentyczna wyprawa mnicha Xuanzanga
(znanego również jako Sanzang lub Tripitaka), który
w VII wieku przebył kilkadziesiąt krain i dotarł do Indii, gdzie przez
siedemnaście lat studiował pisma buddyjskie, z których wiele
przywiózł później na cesarski dwór Tang. Pierwotną
ustną opowieść z epoki Song opracował uczony Wu Cheng’en (1500 – 1582
r.). Wiele epizodów powieści zainspirowały przetworzone
literacko mity i legendy ludowe. Mimo tych odwołań, wersja Wu to w
przeważającej mierze dzieło oryginalne, a jej sto rozdziałów
wprost pęka w szwach od barwnych dialogów, pełnych rozmachu
opisów, magii i humoru.
Zamieszczony w antologii fragment „Wędrówki” rozgrywa się w
wiosce, przez którą przejeżdża Xuanzang i jego szpetny acz
zbrojny w magiczne moce sługa, zwany Małpą. Przypadkiem dowiadują się,
że jedną z rodzin trapi demon. Dziedzic Gao wydał był córkę za
przystojnego młodzieńca, który twierdził, że przybył z
Góry Szczęścia. Zięć pracował bardzo ciężko na polu, ale z
czasem jął się zmieniać. Zrobił się niezgrabny, kark porósł mu
szczeciną, uszy się wydłużyły, a twarz upodobniła do świńskiego ryja.
Na domiar złego, jego umiejętności przywoływania mgły i wichury
przestraszyły sąsiadów. Nie dość, że potwór zepsuł rodowi
Gao reputację, to jeszcze jadł za trzech, i od pół roku nie
wypuszczał żony z pawilonu na tyłach. Stary Gao był niepocieszony.
Mistrz Xuanzang obiecał pomóc. Małpa udał się z Gao do budynku
na tyłach, tam rozbił zalany miedzą zamek i uwolnił dziewczynę,
wynędzniałą i zrozpaczoną. Potem przybrał jej postać i zaczaił się na
potwora. Sprytnie prowadząc rozmowę, wywiedział się, że potwor jest
wcieleniem marszałka Tian Penga, wygnanego z Niebiańskiego Pałacu za
próbę gwałtu na bogini. Kiedy potwór zorientował się, że
Małpa to nikt inny, jak Wielki Mędrzec Równy Niebu, buntownik,
który przed pięciuset laty narobił w Niebiosach sporo
zamieszania, w strumieniu iskier rzucił się do ucieczki. Małpa podążył
za nim, dosiadłszy wielobarwnego obłoku. Rozpoczęła się heroiczna
bitwa, w której starły się przywołane przez walczących żywioły.
Zmagania trwały cała noc. Wreszcie potwór, nie mogąc dotrzymać
Małpie pola, zaszył się w jaskini. Małpa udał się do domu Gao, zdał
sprawę ze swoich czynów i wrócił do jaskini dokończyć
dzieła.
Przeciwko Małpie Tian Peng wytoczył swą najcięższą broń – grabie o
dziewięciu zębach, wykute z lodowego żelaza przez najlepszego
niebiańskiego płatnerza zgodnie z przedwiecznymi prawidłami sztuki.
Jednak potężny cios nawet nie drasnął czaszki Małpy. Potwór
zamarł ze strachu, słuchając wyjaśnienia rywala:
- Kiedy ujęto mnie za sianie zniszczenia w Niebiańskim Pałacu, kradzież
pigułek nieśmiertelności i niebiańskich brzoskwiń oraz podkradanie
cesarskiego wina, bogowie jęli razić we mnie toporami, walić maczugami,
ciąć mieczami, dźgać sztyletami, próbowali spalić mnie
błyskawicą i zmiażdżyć grzmotem, lecz wszystko to na próżno.
Wziął mnie tedy Wielki Mistrz Lao i wrzucił do Kotła Ośmiu
Trigramów, gdzie hartował mnie boski ogień, stąd dziś oczy mi
płoną, źrenice mam złote, głowę mosiężną, a ramiona z żelaza.
Kiedy Małpa wyjawił, że podróżuje z mnichem Xuanzangiem po
buddyjskie pisma, potwór odrzucił grabie i wyznał, że czekał na
znak od Buddy, by służyć mnichowi w podróży, i w ten
sposób odkupić grzechy. Niedowierzający Małpa zabrał go,
uprzednio spętawszy konopną liną magicznie utkaną z własnego włosa, do
Xuanzanga. Ten przyjął skruszonego demona. Pożegnawszy się wylewnie z
Gao cała trójka ruszyła w dalszą podróż.
DYNASTIA QING (1644-1911 r.)
Kiedy w 1644 r. chłopska armia zajęła Pekin, dowódca garnizonu
strzegącego Wielkiego Muru przepuścił mandżurską armię w nadziei, że
zaprowadzą porządek w pogrążonym w chaosie kraju. W istocie,
Mandżurowie rozprawili się z rebeliantami, ale raz zająwszy Pekin, już
go nie opuścili. W tym samym roku pierwszy Mandżur ogłosił się Cesarzem
Chin.
Mandżurowie zrezygnowali z podatku pogłównego od
nowonarodzonych, pobudzili rekultywację nieużytków, rozwinęli
przemysł i handel. Efektem był wzrost populacji i wzmocnienie
gospodarki. A jednak władcy wciąż napotykali na opór chińskich
patriotów. Przybierająca różne formy walka przeciwko
najeźdźcom trwała aż do upadku dynastii. Powoli zdobywający kolejne
przyczółki kapitalizm, którego zalążki widać było już za
poprzedniej dynastii, przyczynił się do rozwoju podstawowych idei
demokratycznych. Pomimo prześladowań i cenzury, elity intelektualne
zaczęły krytykować samą istotę rządów autorytarnych i feudalizmu.
Wiek XVII i XVIII przyniosły triumf fikcji literackiej. Gatunek,
poruszający problemy społeczeństwa, przyćmił dokonania na polu poezji i
eseistyki.
„Nieoficjalna historia konfucjanistów” Wu Jingzi, pierwsza
chińska satyra społeczna, natrząsa się z wypaczeń systemu
egzaminów urzędniczych. „Jin Ping Mei” („Kwiaty śliwy w złotym
wazonie”) nieustalonego autorstwa, pierwsza chińska powieść napisana od
początku do końca przez jednego autora i biorąca za temat życie
rodzinne, traktuje o dekadenckim społeczeństwie, ale znana jest
głównie za sprawą obecnych w niej elementów
pornograficznych. „Podróże Lao Cana”, autobiograficzna powieść
Liu E, uczonego, lekarza i działacza, demaskuje hipokryzję
urzędników i niesprawiedliwość społeczną. „Sen czerwonej
komnaty” Cao Xueqina, największe dzieło klasycznej literatury
chińskiej, poprzez dzieje czterech wielkich rodów w przejmujący
sposób ukazuje upadek jednej i nadejście kolejnej epoki oraz
fałsz konfucjanizmu. Nas jednak z zawartych w zbiorze utworów
najbardziej interesują „Dziwne opowieści z chińskiego pokoju”.
„Dziwne opowieści z chińskiego
pokoju”
Dzieło Pu Songlinga (1640 – 1715 r.), prywatnego nauczyciela,
któremu nie udało się zdać egzaminów urzędniczych, łączy
realizm z romantyzmem. Fantastyczne opowieści w liczbie 431 dotykają
problemów współczesnego autorowi społeczeństwa. Choć na
pozór niewiele różnią się od niesamowitych opowieści z
Okresu Podziału Chin, w przeciwieństwie do nich nie są zaledwie zapisem
niezwykłych zdarzeń. Większość ma za cel obnażenie i wykpienie
społecznych chorób toczących cesarskie Chiny. W opowieściach Pu
bohaterami pozytywnymi są istoty nadprzyrodzone, podczas gdy ludzie to
przeważnie chciwi urzędnicy i okrutni despoci. Pod rozrywkową formą
kryje się gorzka treść.
Bohaterem „Świerszcza” jest pomniejszy urzędnik Cheng Meng, słabo
radzący sobie na egzaminach urzędniczych. W owym czasie dwór
cesarski ogarnęła gorączka walk świerszczy. W powiecie gdzie mieszkał
Cheng Meng owady te nigdy nie występowały licznie, ale by przypodobać
się gubernatorowi, rządca powiatu zaoferował się regularnie dostarczać
na dwór świerszczy-wojowników. Ceny za owady wnet
poszybowały w górę. Cheng Meng w określonym czasie miał zebrać
ustaloną ilość świerszczy, lecz chociaż całe dnie spędzał na polach,
łapał tylko liche okazy. Nieszczęśliwy, regularnie obijany za
niedotrzymywanie terminów, udał się wreszcie do wróżbity.
Ten wskazał, gdzie trzeba szukać.
Na miejscu Cheng Meng znalazł wspaniały okaz. Zamkniętego w słoju
owada, cenniejszego od najrzadszego nefrytu, wypuścił syn Chenga.
Świerszcz uciekł, a przestraszony chłopiec wpadł do studni. Kiedy
został wyciągnięty, okazało się, że jest w dziwnym transie.
W nocy Chenga obudziło ćwierkanie. Za drzwiami znalazł świerszcza,
niezbyt dorodnego, ale lepszego niż żaden. Na drugi dzień
wypróbował go przeciw najgroźniejszemu okazowi w miasteczku. Ku
zdumieniu wszystkich mały świerszcz spuścił większemu rywalowi baty, a
kiedy kogut usiłował go dziobnąć, wgryzł mu się w grzebień. Świerszcz
powędrował prosto do cesarza, który szybko odkrył, że nie tylko
pokonuje największych dotychczasowych czempionów, ale i
tańczy w takt muzyki.
Na Chenga posypał się deszcz zaszczytów, został zwolniony z
podatków, a rządca nakazał przepuścić go w następnej rundzie
egzaminów. Po roku syn Chenga ocknął się i opowiedział
swój sen, w którym był świerszczem-wojownikiem. W tym
czasie jego ojciec miał już wielkie posiadłości, liczne domy w mieście,
nieprzebrane stada bydła, i opływał we wszelkie luksusy.
W „Rakszasach i Morskim Targu” sztorm wyrzuca przystojnego młodzieńca,
Ma
Ji, na obcy brzeg. Kiedy rozbitek dotarł do pierwszego miasta, ku swemu
przerażeniu ujrzał, że zamieszkujący je ludzie są potwornie szpetni.
Szybko jednak odkrył, że boją się go bardziej, niż on ich. Zaczął więc
nachodzić rodziny przy obiedzie i raczyć się jedzeniem, które
zostawili biorąc nogi za pas. Pewnego dnia dotarł do górskiej
wioski, którą zamieszkiwali ludzie przyjemniejsi dla oka, ale
chudzi i wynędzniali. Mówili też podobnym językiem.
Jak się okazało, kraj zwał się „Wielkie Królestwo Rakszas”. Kiedy
Ma Ji powiedział, że przybył z Chin, usłyszał, że o takim kraju krążą
tu pogłoski, jakoby zamieszkiwali go ludzie o niezwykłym wyglądzie.
Dowiedział się też, że tutaj o wartości człowieka przesądza uroda.
Najpiękniejsi zostają ministrami, mniej piękni gubernatorami, następni
urzędnikami itp., mieszkańcy wioski zaś byli tak szpetni, że po
urodzeniu zostali porzuceni.
Ma Ji wrócił w ich towarzystwie do miasta, gdzie przypadkiem
ujrzał samego premiera: miał on obwisłe uszy, trzy nozdrza i rzęsy tak
długie, że zasłaniały całe oczy. Ma Ji w dalszym ciągu wywoływał
popłoch, ale pewien sędziwy kapitan straży cesarza, który wiele
świata zwiedził i z niejednego pola ryż jadał, przyjął go do siebie.
Bezskutecznie próbował załatwić przybyszowi audiencję u cesarza,
dopóki Ma nie wysmarował sobie twarzy węglem. Tak odmieniony,
uznany został za osobę wcale przystojną i rychło mianowany na członka
rady cesarskiej.
Kiedy wyszło na jaw, że uroda Ma to tylko pozór, wyjechał z
powrotem do wioski, a następnie popłynął na Morski Targ, gdzie
mieszkańcy Królestwa wymieniali towary z podwodnym ludem. Tam
został zaproszony na wspaniały ponad wyobrażenie dwór
króla-smoka i poślubił jego córkę. Stęsknił się jednak za
rodziną i wrócił do Chin, aby w umówionym miejscu i
czasie wypłynąć na morze i odebrać dzieci, które powiła mu żona.
Córka króla odwiedziła go jeszcze dwukrotnie, ale nigdy
już nie byli razem.
„Chryzantemowe duchy” rozgrywają się w Pekinie. Mieszkał tam Ma Zicai,
wielki miłośnik chryzantem. Aby zdobyć sadzonkę nowej odmiany,
gotów był przemierzyć setki mil. Razu pewnego zwiedział się, że
w Nankinie kupić można odmianę nieznaną na północy. Udał się
więc w podróż.
W drodze powrotnej spotkał młodzieńca o imieniu Tao i jego śliczną
siostrę, Żółty Kwiat. Jak się okazało, dzielili z nim
umiłowanie chryzantem. Przypadli Ma do serca tak bardzo, że zaprosił
ich do siebie. Rodzeństwo zamieszkało w chatce na ugorach za domem Ma.
Codziennie przychodzili pomagać przy chryzantemach i wykazywali się
przy tym ogromną wiedzą. Pewnego dnia Tao rzekł Ma:
- Przyjacielu, twoja rodzina nie jest zbyt zamożna, a my co dzień
przychodzimy się u was posilać. Tak dalej być nie może. Chcemy zacząć
zarabiać na życie sprzedając chryzantemy.
Ma, którego ród od pokoleń hodował kwiaty dla ich piękna,
zatrząsł się ze złości:
- Miałem ciebie za szlachetnego uczonego, zadowolonego z życia w
ubóstwie. Tymczasem ciągnie cię do handlu, choć to dla
kwiatów zniewaga!
- Zarabianie na życie nie ma nic wspólnego z chciwością, a
sprzedaż kwiatów to żadna hańba. Ludzie nie powinni za wszelką
cenę dążyć do bogactwa, ale nie powinni też upierać się przy
ubóstwie – odparł z uśmiechem Tao, pozbierał uschłe i połamane
łodygi, które Ma był wyrzucił, i poszedł do siebie.
Ma ogromnie się zdziwił, kiedy po jakimś czasie ludzie z całego miasta
przyszli do Tao po kwiaty. Chciał rzucić Tao kąśliwą uwagę, ale ten
pokazał mu, jak każdy skrawek ugoru został obsiany chryzantemami,
wyrosłymi z odpadów, i poczęstował go winem. Udobruchany Ma dał
się wciągnąć w przyjacielską rozmowę. Kiedy zapytał, czemu Żółty
Kwiat wciąż nie jest zamężna, Tao odparł, że jej czas przyjdzie za 34
miesiące i nie chciał nic więcej zdradzić.
Interes kwitł. Rodzeństwo kupiło więcej ziemi i postawiło wspaniały
dom. Po pewnym czasie Tao wyjechał. Kiedy żona Ma pochorowała się i
umarła, Ma chciał pojąć za żonę Żółty Kwiat, ale ta odrzekła, że
trzeba poczekać na powrót Tao.
Mijały miesiące, Tao nie wracał. Wreszcie pewnego dnia wysłał list, w
którym prosił Ma o poślubienie Żółtego Kwiatu. Było to
dokładnie 34 miesiące od pamiętnej rozmowy. Ma był głęboko przejęty.
Po ślubie zasadniczy Ma źle się czuł na utrzymaniu żony, ale z czasem
przywykł. Pewnego razu pojechał do Nankinu w interesach i spotkał tam
Tao. Nie zważając na protesty kazał mu zamknąć kwiaciarnię i wracać z
nim do Pekinu.
Tao lubił wypić. Kiedy poznał się ze znajomym Ma, Zengiem, też tęgą
głową, zaczęli spędzać sporo czasu na piciu wina. Pewnego razu
wstawiony Tao upadł na rabatkę i ku osłupieniu Ma wypuścił korzenie a
następnie przeistoczył się w olbrzymią chryzantemę. Zaalarmowana
Żółty Kwiat wyciągnęła brata z ziemi i położyła obok, nakazując
Ma odejść i nie podglądać. Rano Tao był znów sobą, a Ma wiedząc,
że rodzeństwo jest chryzantemowymi duchami, czuł się do nich jeszcze
bardziej przywiązany.
Po tym wypadku Tao pił jeszcze bardziej. Pewnego wieczora, kiedy Zeng
przyszedł w odwiedziny, Ma dolewał obu wina bez umiaru. Zenga słudzy
odwieźli do domu, a Tao przewrócił się i przemienił w
chryzantemę. Ma wiedział już co robić, więc wyciągnął kwiat z ziemi i
cierpliwie czekał na metamorfozę. Czas mijał, ale zamiast przemiany,
liście więdły a korzenie wysychały. Ma zawołał Żółty Kwiat na
pomoc, było już jednak za późno. Tao nie żył. Zeng zresztą też –
umarł tej samej nocy z przepicia.
Siostra odcięła kawałek korzenia i podlewała tak długo, aż wyrosła zeń
nietypowa odmiana chryzantemy pachnąca winem. I to był kres niezwykłych
wydarzeń w domostwie Ma i Żółtego Kwiatu.
UPADEK CESARSTWA
Ostatnie dekady panowania dynastii Qing to agresja ze stroni mocarstw
zachodnich, konflikt z Japonią oraz powstania chłopskie. W 1911
słabnących Mandżurów ostatecznie obalono i tak zakończyła się
historia cesarskich Chin.
Intelektualiści wcześniej niż rządzące elity zorientowali się w
potrzebie głębokich reform. Ostro i ze swadą piętnowali zacofanie
społeczne i zepsucie polityczne. Powstała literatura zaangażowana,
nawołująca do zmian i działań patriotycznych. Rozpoczął się okres
intelektualnego fermentu, słowo pisane było orężem w walce ideologii,
decydował się kształt dwudziestowiecznych Chin.
Tu kończy się antologia. Epoka klasyczna w kulturze chińskiej dobiegła
kresu, a literatura, także fantastyczna, weszła na nowe tory.
Dawid Juraszek
|