|
Wielka
Tama Chińska
„Gdy
przebywaliśmy w Wuhanie, towarzyszyłem Mao na spotkaniu z
dyrektorem Urzędu Planowania Doliny Jangcy, człowiekiem o nazwisku Lin
Jishan, gdzie dowiedziałem się o jego planie budowy ogromnej tamy
na Jangcy, w jej środkowym biegu. Słuchając opisu Lina i patrząc na
projekty tamy byłem przerażony. To, że Lin był weteranem rewolucji, nie
inżynierem czy naukowcem, przerażało mnie jeszcze bardziej. […] Mao
natomiast był pełen entuzjazmu: Trzy
Przełomy znikną w przyszłości, a pozostanie tylko ogromny zbiornik wodny.”
Tyle wspomnienia doktora Li Zhisui, osobistego lekarza Mao, autora
książki „Prywatne życie Przewodniczącego Mao”.
Trzy Przełomy, monumentalne ściany skalne, pośród których wije się
Jangcy (Changjiang) w swym górnym i środkowym biegu, rozciągające się
na długości ok. 200 km, to cud natury, opiewany już przez starożytnych
poetów i od tysiącleci uwieczniany przez malarzy. Położone mniej więcej
w jednej trzeciej drogi między miastami Chongqing na zachodzie a Wuhan
na wschodzie, są jedną z turystycznych wizytówek Chin, nie tylko ze
względu na naturalne piękno, ale i liczne zabytki.
Rejon pomiędzy Jangcy, najdłuższą rzeką Chin i trzecią najdłuższą na
świecie, oraz Rzeką Żółtą (Huang He), to kolebka cywilizacji chińskiej.
Jednak regularne powodzie, z których ostatnia miała miejsce w 1998 r.,
kiedy to życie straciło półtora tysiąca ludzi oraz zanotowano straty
sięgające kilkunastu miliardów dolarów, wielokrotnie siały zniszczenie
i śmierć. W samym wieku XX cztery wielkie powodzie pochłonęły życie ok.
miliona ludzi. Zapobieganie podobnym kataklizmom to główny cel Tamy
Trzech Przełomów.
O idei wybudowania ogromnej tamy w środkowym biegu Jangcy już w roku
1919 pisał ojciec Republiki Chińskiej, Sun Yatsen. W 1945 rząd narodowy
(partii nacjonalistycznej Kuomintang) z siedzibą w Nankinie powołał
specjalną komisję do zbadania projektu budowy hydroelektrowni w rejonie
Trzech Przełomów (San Xia). W latach 50 temat na nowo podjął Mao
Zedong, a w okresie „Wielkiego Skoku” w roku 1958 odbyła się specjalna
poświęcona tamie narada z udziałem ponad stu ekspertów. Wiążąca decyzja
zapadła jednak dopiero w roku 1992, kiedy to Ogólne Zgromadzenie
Przedstawicieli Ludowych, przy rekordowym jak na warunki chińskiego
parlamentaryzmu sprzeciwie części deputowanych, zatwierdziło projekt.
Budowa ruszyła w 1993 r.
Wersja oficjalna
W sobotę 20 maja, 10 miesięcy przed planowanym terminem, do konstrukcji
głównej ściany Tamy wlano ostatnią porcję betonu. Powstała największa
tama na świecie, o długości 2309 m i wysokości 185 m. 6 czerwca, kiedy
zburzona zostanie tymczasowa zapora osłaniająca miejsce budowy, Tama
zacznie pełnić swoją rolę, gromadząc wody Jangcy i chroniąc w ten
sposób 15 milionów ludzi i 1,5 miliona hektarów pół uprawnych w dole
rzeki przed katastrofalnymi wylewami. Ma także generować czystą
energię, dzięki dwudziestu sześciu turbinom hydroelektrycznym, z
których zainstalowano już czternaście. Ich łączna wydajność przekroczy
22 miliony kW, co odpowiada pięćdziesięciu milionom ton węgla. Po
ukończeniu instalacji w roku 2009 Tama ma generować rocznie 84,7
miliardów kWh, czyli jedną dziesiątą zapotrzebowania kraju na energię
elektryczną. Zatwierdzono już instalację kolejnych sześciu turbin,
które będą uruchamiane kolejno w latach 2010 i 2011. Wtedy roczna
produkcja prądu elektrycznego sięgnie 100 miliardów kWh rocznie.
Na tym nie koniec przewidywanych korzyści. Ten trudny żeglugowo odcinek
Jangcy stanie się dogodną drogą wodną, którą ruszy transport pasażerski
i towarowy do i z Szanghaju, położonego nieopodal ujścia Jangcy. System
śluz już działa i w zeszłym roku umożliwił transport 40 milionów ton
towarów. W planach jest jednak coś lepszego – winda dla statków i
barek, która skróci czas pokonywania Tamy z dzisiejszych trzech godzin
do czterdziestu minut. Windę, największą na świecie, do końca roku ma
zaprojektować niemieckie konsorcjum inżynieryjne. W 2010 transport ma
wynieść 60 milionów, a w 2020 r. 100 milionów ton.
Pan Jiazheng z Chińskiej Akademii Nauk przewodniczy panelowi ekspertów,
mającemu za zadanie zbadać jakość wykonania konstrukcji. Nie znaleziono
żadnych pęknięć i wad. Co więcej, elektrownie już działające pracują
bez zarzutu, podobnie jak śluzy. Niewielkie pęknięcia wykryte w
szczytowej części Tamy nie mają wpływu na jej wytrzymałość, zapewnił
Pan. Tama jest w pełni gotowa do przyjęcia wód Jangcy.
Li Yong’an, dyrektor projektu, stwierdził w wywiadzie dla rządowej
agencji Xinhua: „Nawet, jeżeli tego lata nadejdzie powódź, Tama jest w
stanie zapobiec niekontrolowanemu wylewowi i uchronić ludzi i ich
dobytek przed katastrofą.”
Potęga konstrukcji czyni ją odporną na ataki terrorystyczne i
trzęsienia ziemi. Przedstawiciel korporacji nadzorującej wykonanie
projektu stwierdził, że Tama zlokalizowana jest na obszarze o nasileniu
wstrząsów do sześciu stopni w skali Richtera, podczas gdy projekt
przewiduje trzęsienia do stopni siedmiu.
Przesiedlono ponad milion ludzi z wiosek i miast, które miały zostać
zalane. Oficjele nazywają to „cudem w światowej historii migracji”.
Według mediów rządowych, akcja przebiegła sprawnie, a przesiedleńcy są
zadowoleni z nowych siedzib.
Zhao Baolian uprawiała pomarańcze na wyspie Zhongbao. Kiedy pierwszy
buldożer podjechał pod jej dom, robiła zdjęcia. Teraz sprzedaje
pamiątki dla turystów. „Przywiązałam się do Wielkiej Tamy. Każdego dnia
przyglądałam się, jak powstaje. Dziś chcę, by mój wnuk pamiętał,
że gdzieś pod wodą była kiedyś wyspa Zhongbao, na której stał nasz dom.”
Inny przesiedleniec, Tan Furong, chwali władze, które przyznały mu
dopłatę do zakupu domu w wysokości 50%. „Moja rodzina mieszka teraz w
domu podobnym do tych w mieście”. Z dumą pokazuje lodówkę, telewizor i
wieżę hi-fi. Jego dochody wzrosły trzykrotnie, odkąd zmienił miejsce
zamieszkania.
Gao Jinbang z Komitetu Budowy Projektu stwierdza: „Dzięki sumiennym
staraniom po stronie rządu, ludzie ci pożegnają się z ubóstwem. Co do
tego jestem optymistą.”
Obszar pod zbiornik retencyjny dokładnie oczyszczono. Zlikwidowano dwa
miasta, 13 powiatów, 126 gmin i 432 przedsiębiorstwa przemysłowe i
wydobywcze. Zbiorniki odpadów chemicznych, szamba, cmentarze i
wysypiska śmieci zostały zneutralizowane. Obrońcy środowiska oczekują,
że rozkwit transportu wodnego przyczyni się do zmniejszenia emisji i
zanieczyszczeń z transportu drogowego.
Od 2003 roku, kiedy Tama zaczęła gromadzić wodę, jakość wody rzecznej
nie uległa zmianie. „Tama utrzymuje środowisko naturalne w dobrej
formie i woda w górnym biegu Jangcy wciąż nadaje się do picia”,
powiedział agencji Xinhua Xie Xiufa z Komitetu Zasobów Wodnych Jangcy.
Ponadto co roku Chiny wydawać będą milion dolarów na usuwanie śmieci
spływających z prądem rzeki. Jak dotąd wydano 2,5 miliona dolarów na
budowę specjalnej jednostki pływającej do zbierania odpadów.
Pu Hasiqing z Komitetu Budowy Tamy Trzech Przełomów przy Radzie Państwa
stwierdził: „Projekt udowadnia, że marzenia się ziszczają, a filozofia
i mądrość narodu chińskiego, objawiające się w działaniu zgodnym z
prawami natury, pozwalają korzystać z nich dla pożytku ludzi.”
Wersja nieoficjalna
Według dziennikarki Dai Qing Tama Trzech Przełomów to „najbardziej
destrukcyjne z punktu widzenia ekologicznego i społecznego
przedsięwzięcie świata”. Za te krytyczne słowa w stosunku do projektu i
orędującego za nim ówczesnego premiera, wygłoszone pod koniec lat
osiemdziesiątych, Dai Qing na dziesięć miesięcy trafiła do więzienia.
Obaw nie kryją ekolodzy. Ogromny obszar przeznaczony do zalania nie
może być efektywnie uwolniony od zanieczyszczeń, jakie gromadziły się
tam od niepamiętnych czasów. W miarę wzbierania wód, trucizny będą
sukcesywnie wypłukiwane i rozprzestrzeniane. Swoje dołożą
zanieczyszczenia pochodzące z ogromnych statków kursujących po rzece.
Toksyczne i biologiczne nieczystości z całej długości Jangcy powyżej
Tamy nie spłyną z prądem do Morza Południowochińskiego, lecz zostaną
uwięzione przez spowolniony nurt rzeki. Nie może to pozostać bez wpływu
na okoliczną ludność. Zagrożone jest także istnienie ponad
pięćdziesięciu gatunków zwierząt, w tym delfina słodkowodnego.
„Kilka dni temu płynęłam rzeką, którą niegdyś zwano „szmaragdową” ze
względu na jej czystość. Teraz pływały po niej odpady ludzkie i
przemysłowe, w wodzie się od nich po prostu roiło.” To słowa Patricii
Adams, rzeczniczki kanadyjskiej organizacji ekologicznej.
Narażony jest zwłaszcza 30-milionowy Chongqing, już w tej chwili
najbardziej zanieczyszczone miasto Chin. Koncentracja mułu i
spowolniony nurt oznacza problemy z pozbywaniem się ścieków komunalnych
i przemysłowych. Najczarniejsze scenariusze przewidują cofanie się
ścieków do instalacji kanalizacyjnych miasta. Od studzienek ściekowych
zmieniających się w fontanny do wybuchu epidemii już tylko krok.
Według zagranicznych ekspertów plany uczynienia z Jangcy drogi wodnej
dla statków o wielkim tonażu to mrzonki. Muł, który płynie z wodami
rzeki, będzie osiadał na dnie, zamiast spływać do morza. Z czasem
spłyci zbiornik i zatka turbiny, co radykalnie obniży znaczenie Tamy
jako bufora powodziowego i źródła energii.
Jednocześnie ten sam muł przestanie nawozić brzegi rzeki, jak czynił to
od zarania dziejów. Rolnicy, przesiedlani z rejonu zbiornika, w ramach
rekompensaty za najżyźniejsze w kraju ziemie, które ich rodziny
uprawiały od wieków, otrzymują jałowe poletka na wzgórzach. Dla
chińskiego rolnictwa może to oznaczać katastrofę.
Wpływu gigantycznego ciężaru samej Tamy i spiętrzonej przez nią wody na
skały podłoża nie można nie doceniać. Rejon jeszcze dziś spokojny
sejsmicznie jutro może ulec destabilizacji. Oprócz trzęsień ziemi
realnym zagrożeniem są według ekspertów zagranicznych osuwiska,
zagrażające mieszkańcom strefy przybrzeżnej i przyspieszające zamulanie
rzeki. Brzegi Jangcy są już teraz umacniane betonem w ramach prób
zaradzenia problemowi. W miarę jednak podnoszenia się lustra zbiornika
zagrożone osuwiskami będą kolejne rejony.
Ekolodzy zwracają uwagę, że równie dobre efekty dla produkcji energii i
ochrony przed powodziami mogłyby osiągnąć znacznie mniejsze
konstrukcje, wzniesione na dopływach Jangcy. Zarazem wielokrotnie
niższe byłyby koszty ekologiczne i społeczne projektu.
Wątpliwości mają też historycy. Szacuje się, że nawet 1300 miejsc i
obiektów o znaczeniu historycznym i archeologicznym zniknie pod wodą.
Największą stratę poniesie wiedza na temat starożytnego ludu Ba, który
osiedlił się w tych rejonach 4000 lat temu. Wiele jeszcze niezbadanych
śladów wczesnej cywilizacji chińskiej na zawsze pochłonie woda.
Korupcja to kolejny problem. Media donoszą o przypadkach łapownictwa,
malwersacji i urzędniczej niemocy, która dla przesiedleńców oznacza
często gorsze warunki życia, a dla samej Tamy, być może katastrofę.
Urzędnicy i robotnicy pracujący pod presją konieczności udowodnienia,
że Chiny stać na to największe w historii inżynierii cywilnej świata
przedsięwzięcie, mogą ulegać pokusie pójścia na skróty. Dlatego
ukończenie budowy przed wyznaczonym terminem, choć to wedle oficjalnej
wersji zasługa wprowadzanych w międzyczasie innowacji technologicznych,
musi budzić podejrzenia.
Co dalej?
Która z tych wersji odpowiada prawdzie? Pewnie po trosze obie. Tama,
która rozbudziła w samych Chinach tyle emocji, nie może okazać się
spektakularną porażką, inaczej mandat rządzącej ekipy poważnie
osłabnie. Dlatego można z ostrożnym optymizmem założyć, że władze
zamiast przymykać oczy na niedociągnięcia, otwarcie zabiorą się za
likwidowanie problemów, nim jeszcze staną się one nie do pokonania. Nie
da się jednak ukryć, że problem numer jeden stanowi samo istnienie
Tamy. Już w tej chwili wpływa ona na klimat – zimy w rejonie stały się
cieplejsze nawet o 1ºC, a lata chłodniejsze o 1,2ºC. To może być
dopiero początek zmian.
Kontrowersje, jakie Tama budziła od samego początku w kraju i na
świecie, nie wzięły się znikąd, ale i donikąd nie doprowadziły. Nie
zrewidowano projektu, nie zmniejszono jego skali, nie zdecydowano się
na mniej spektakularne, ale bezpieczniejsze rozwiązania. Tym bowiem, co
dla władz w Pekinie liczy się nawet bardziej, niż bezpieczeństwo
obywateli i czysta energia, jest wzniesienie pomnika nowej epoki na
miarę Wielkiego Muru Chińskiego. I to im się chyba udało. O ile sukcesu
nie przyćmi jedna z wielu grożących projektowi katastrof.
|