Urodził się w 1979 w Bielsku-Białej, gdzie mieszka, jeśli akurat nie przebywa na kontrakcie w Chinach. Z zawodu tłumacz i nauczyciel angielskiego, pierwszy pobyt w tej roli w Państwie Środka natchnął go do rozpoczęcia przygody z publicystyką i literaturą. Debiutował jako pisarz opowiadaniem "Skała Która Sprowadza Cień" w antologii "Bez bohatera" w roku 2005, niemal równolegle w Dzienniku Polskim opublikował artykuł "Przychodzi Chińczyk do lekarza".

Dziś owocem jego zainteresowania kulturą Wschodu jest już pokaźny zbiór tekstów publicystycznych i esejów znanych z prasy codziennej, tygodników opinii i wydawnictw podróżniczych oraz dzieła literackie, z których najbardziej znane są cykle o Xiao Longu i Cairenie Barbarzyńcy, publikowane na łamach Nowej Fantastyki oraz Science Fiction, Fantasy i Horror. W 2009 roku ukazała się jego pierwsza powieść, czyli "Biały Tygrys", w lubelskim wydawnictwie Fabryka Słów. Zapowiadany jest jej drugi tom, pod tytułem "Czerwony Ptak".

Na co dzień nadal jest nauczycielem - obecnie po raz trzeci edukuje młode pokolenie Chińczyków - i tłumaczem, a w wolnym czasie pracuje nad kontynuacją przygód Xiao oraz nad kilkoma innymi projektami, nie zawsze związanymi z Orientem. Być może, jeśli "Biały Tygrys" odniesie sukces, coś się zmieni...

Sławomir  Spasiewicz

Biogram na stronie wydawnictwa Fabryka Słów:

Bielszczanin od urodzenia, Beskidzianin z dziada pradziada. Absolwent filologii angielskiej. Pracę licencjacką pisał o tłumaczeniach fantastyki, magisterską z przekładu chińskiej klasyki literackiej. Angielszczyzna, fantastyka i Chiny splatały się w jego życiu nie raz, nie dwa i nie bez skutków ubocznych.

Debiutanckie opowiadanie w antologii Bez bohatera (2005) oparł na doświadczeniach z pierwszego pobytu w Chinach we wdzięcznej roli nauczyciela angielskiego, drugi zaś wyjazd przekuł w cykl orientalnych opowiadań fantasy o bakałarzu Xiao Longu, zwieńczony wydaną w sierpniu 2009 przez Fabrykę Słów powieścią Xiao Long. Biały Tygrys.

Nie ogranicza się tylko do fantasy, Chin i opowiadań, o czym można się było przekonać na łamach m.in. Science Fiction, Fantasy i Horror, Nowej Fantastyki, Czasu Fantastyki, Lampy, Polityki, Focusa-Historia, Dziennika Polskiego i Poznaj Świat.

Ponadto zajmuje się przekładem tekstów literackich i innych, a także uczeniem angielskiego.


Biogram z antologii "Nowe idzie":

Dawid Juraszek - urodził się dwadzieścia dziewięć lat temu, z czego prawie dwadzieścia osiem spędził w Bielsku-Białej, a w sumie ponad rok w Chinach. Po kilkunastu latach prób literackich, zainspirowanych między innymi wczesnym kontaktem z „Małą Fantastyką”, a potem „Nową Fantastyką”, ów rok okazał się dla niego przełomowy. Jak mówi, gdyby nie on nie miałby materiału na debiutanckie opowiadanie „Skała Która Sprowadza Cień”, opublikowane jesienią 2005 roku w antologii „Bez bohatera”, ani na równoległy papierowy debiut publicystyczny, artykuł o służbie zdrowia „Przychodzi Chińczyk do lekarza” w „Dzienniku Polskim”. Od tamtego czasu jego opowiadania, artykuły i eseje pojawiały się na łamach m.in. „Science Fiction, Fantasy i Horror”, „Nowej Fantastyki”, „Czasu Fantastyki”, „Lampy”, „Polityki” i „Poznaj Świat”.

O fantastyce i pisaniu:
Do dziś Chiny - i szerzej Daleki Wschód - biorę na warsztat najchętniej. Dowodem opowiadania o Xiao Longu, stanowiące w zamierzeniu element „Białego Tygrysa”, powieści kipiącej chińską symboliką i ujętej w ramy tradycyjnych chińskich prawideł formalnych. Natomiast całym Orientem, a dokładniej fantastycznie przetworzoną epoką podbojów Czyngis-chana, zajmuję się w cyklu awanturniczo-heroicznych opowiadań o Cairenie.

Jak jednak pokazuje choćby „Rzyg”, nie ograniczam się jedynie do tej tematyki. Nie ograniczam się także do tylko jednego z podgatunków fantastyki - próbowałem swoich sił w zarówno w fantasy, jak w science fiction i grozie. Nie trzymam się również kurczowo „klasycznego” pisania: w „Skrypcie opowiadacza z epoki” podjąłem się wiernego naśladownictwa średniowiecznych opowieści chińskich, zaś opowiadanie o nieśmiałości jutra pt. „Twarzą w twarz, czyli sześć dni z (nie)pewnego życia”, zawarłem w sześciu zdaniach - i na sześciu stronach.

Zanim nadeszła dla mnie „epoka druku”, zmagałem się z problemem znalezienia pomysłu zdatnego na upragniony debiut. Teraz zmagam się z problemem znalezienia czasu na przekucie w tekst tych wszystkich pomysłów, które przychodzą mi do głowy. Są pośród nich rzeczy bardzo różne, tak pod względem treści, jak i formy. Są teksty rozrywkowe, których pisanie sprawia mi czystą przyjemność, i są rzeczy poważniejsze, przynoszące satysfakcję innego rodzaju. I nie wszystkie fantastyczne. Bo choć fantastyka jako metoda twórcza przyszła do mnie naturalnie, jako gatunek, z którym obcowałem najczęściej na etapie kształtowania się mojej świadomości literackiej, to jest przecież tylko jednym z wielu narzędzi do wyrażenia siebie i opisania świata.


Wywiad w XXII numerze Creatio Fantastica.


Na e-maile czekam pod adresem dostępnym tutaj.


Felietony o Chinach z Chin